Starcia Legii z Lechem to nie tylko ligowy klasyk, ale często również mecze o dużym znaczeniu dla ligowej tabeli. Tak było właśnie w niedzielę - „Kolejorz” wiedział, że wygrana zapewni mu fotel lidera.
Do przerwy bramki nie padły, za to w drugiej połowie aż trzy. W 56. minucie - po imponującym rajdzie Szweda Patrika Walemarka i świetnym podaniu jego rodaka Leo Bengtssona - piłkę w siatce umieścił Iworyjczyk Yannick Agnero, który na początku spotkania zastąpił kontuzjowanego Szweda Mikaela Ishaka.
W 74. minucie wyrównał głową wypożyczony we wrześniu z Lechii Gdańsk Ukrainiec Bohdan Wjunnyk. Ostatnie słowo należało jednak do gości - w 87. minucie gola na wagę trzech punktów strzelił z bliska Honduranin Luis Palma.