- Pracuje Pan z kadrą juniorów U-20. Czy Pana zdaniem któryś z tych piłkarzy mógłby już wkrótce wzmocnić pierwszą reprezentację?
- Talentów w Polsce nie brakuje. Istnieje jednak inny problem. Dzisiaj mamy wolny rynek, granice są otwarte i wielu młodych piłkarzy zbyt szybko opuszcza Polskę. W poprzednim roku za granicę wyjechało ok. 500 zdolnych zawodników. Rodzice traktują swoje dzieci jak inwestycję na przyszłość. Czują wielkie pieniądze i stąd ten trend. Niestety większość dzieci niczego za granicą nie osiągnie. Myślę, że im więcej będzie dobrego szkolenia w klubach polskiej ekstraklasy, w niższych ligach oraz w różnych stowarzyszeniach, tym większa będzie szansa na wychowanie wartościowych piłkarzy. Wtedy problem wyjazdów powinien minąć.
- Obecnie obrona pierwszej reprezentacji wygląda jak ser szwajcarski. Spośród pewniaków trenera Franciszka Smudy kontuzjowani są Damien Perquis, Sebastian Boenisch i Arkadiusz Głowacki. Czy powinniśmy martwić się o Euro 2012?
- W obronie nie mamy bogactwa. Ale uważam, że wyczerpaliśmy już limit pecha i te kontuzje się skończą. Trener Smuda sobie poradzi. Ma swoje rozwiązania i sprawdzonych zastępców na każdą pozycję.
- Gdyby był Pan na miejscu trenera Smudy, to na kogo postawiłby Pan na środku obrony?
- To jest tylko gdybanie. Ale mamy jeszcze kilku wartościowych obrońców. Są Marcin Wasilewski, Tomasz Jodłowiec czy Grzegorz Wojtkowiak. Poza tym Perquis też może wrócić na Euro. Nie skreślajmy go. Jego gra na środku obrony była dobrym rozwiązaniem. Poczekajmy, jak przebiegnie jego rehabilitacja po złamaniu ręki.
- Często w Polsce się mówi, że nie powinno się ryzykować gry młodych i niedoświadczonych piłkarzy w seniorskiej reprezentacji. Trener Kazimierz Górski postawił jednak na mistrzostwach świata w 1974 r. na 20-letniego Żmudę i się nie zawiódł…
- Mój przykład pokazuje, że nawet przed wielkim turniejem można postawić na młodego chłopaka na środku obrony. Wystarczy, że jest w najwyższej formie. Trenerzy powinni dawać szansę młodym przede wszystkim w klubach. Inaczej nigdy nie będzie okazji, by wypłynęli na szerokie wody. Jeżeli w klubach grają sami obcokrajowcy, to nie ma co się dziwić, że są problemy. W grupach młodzieżowych faktycznie nie ma za wielu piłkarzy, którzy mogliby podołać tak poważnej imprezie, jaką są mistrzostwa Europy. Jeżeli młodzi Polacy będą dostawali szansę w klubach, to i reprezentacja na tym skorzysta.
Całość wywiadu w sobotniej "Gazecie Polskiej Codziennie"
