Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Mało poważni oponenci Laty

Czy to koniec Grzegorza Laty na stanowisku prezesa PZPN? To całkiem możliwy scenariusz. W Związku rośnie coraz mocniejsza opozycja wobec sternika federacji.

Autor:

Czy to koniec Grzegorza Laty na stanowisku prezesa PZPN? To całkiem możliwy scenariusz. W Związku rośnie coraz mocniejsza opozycja wobec sternika federacji. Wszystko przez taśmy z nagraniami opublikowane przez „Super Express”, z których wynika, że Lato wziął łapówkę od Grzegorza Kulikowskiego. – Czas Laty dobiegł końca – twierdzi Jacek Masiota, członek zarządu PZPN.

Masiota to główny oponent prezesa Laty. Na piłkarskie salony wypłynął podczas fuzji Lecha Poznań z Amicą Wronki. Tak sprytnie przygotował dokumenty, że żaden z tych klubów nie musiał odpowiadać za udział w aferze korupcyjnej. Od kilku lat jego pozycja w polskiej piłce idzie w górę. Przez wielu uważany jest za przedstawiciela nowej jakości – wykształcony młody prawnik, który nie umywa się do dotychczasowego wizerunku działacza. Teraz robi wszystko, aby znaleźć większość gotową do odwołania Laty. – Nie wiemy, czy wkrótce nie wypłyną nowe nagrania, które jeszcze mocniej skompromitują federację. Tuż przed Euro 2012 nie możemy sobie na to pozwolić – twierdzi. W kuluarach spekuluje się, że być może sam będzie chciał wystartować w wyborach na szefa związku.

Do tej pory Masiocie było ciężko zebrać poważnych koalicjantów we władzach związku.

W zarządzie PZPN Latę otwarcie krytykował tylko Zbigniew Lach. – Lato może skończyć w kajdankach – grzmiał niedawno w mediach. – To bardzo sympatyczny człowiek, bardzo lubię słuchać jego przemówień, ale nikt nie traktuje go na tyle poważnie, aby mógł odgrywać poważną rolę – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Andrzej Padewski, szef Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej. Nie ma co się dziwić. W Krakowie, z którego pochodzi Lach, mówiono na niego człowiek dyrektor. Przez kilkanaście lat zajmował stanowiska kierownicze w różnych przedsiębiorstwach. Był nawet prezesem Krakowskiej Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej. – Jego wypowiedzi są tak samo wiarygodne, jak moja zapowiedź, że poprowadzę reprezentację Polski do mistrzostwa świata w 2014 r. w Brazylii – kpi Jan Tomaszewski.

Niezwykle barwną postacią jest także Kazimierz Greń. Szef Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej najpierw pomógł Lacie w kampanii wyborczej, a potem ostro się z nim pokłócił. – Greń myślał, że w nowym zarządzie dostanie wysokie stanowisko. Kiedy mu się nie udało, lansował się na dyrektora reprezentacji Polski. Śmiech na sali – mówi anonimowo jeden z pracowników federacji. Tak jak w wypadku Lacha uśmiechy politowania nie mogą dziwić. W Rzeszowie Greń znany był przede wszystkim z prowadzenia sex-shopu. Kiedy w 2004 r. dostał się do rady miasta w Rzeszowie, biznes przepisał na żonę.

Tercet reformatorów uzupełnia Bogdan Duraj. Delegat Pomorskiego Związku Piłki Nożnej w listopadzie rozdawał płyty, z których miało wynikać, że Lato i Zdzisław Kręcina wzięli łapówki. Duraj pochodzi z Chojnic, gdzie jego głównym źródłem dochodu jest największy klub disco-polo w mieście. „Dyskoteka przypomina wielką dzicz z 14-letnimi małolatami na czele” – czytamy na forum Chojnice24.pl. Jedną z atrakcji jego dyskoteki są np. występy hipnotyzera.


Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport