Gortat wspaniale gra w obecnym sezonie NBA. W ostatnim meczu po raz 24. zaliczył double-double, miał 16 pkt., 12 zbiórek i wydatnie przyczynił się do zwycięstwa Phoenix Suns nad mistrzami NBA Dallas Mavericks 96:94. W czwartym sezonie gry za oceanem „Polski Młot” wyrósł na jednego z najlepszych środkowych całej ligi. Bardzo ciężko zapracował na swój wielki sukces. Przez lata dobijał się do NBA, grając w Eurolidze (w niemieckim Rhein Energie Kolonia) oraz w amerykańskich Ligach Letnich, a teraz zbiera żniwa swojej wytrwałości.
Zwrócił uwagę fachowców
Mierzący 198 cm, utalentowany, skromny i pracowity Mateusz Ponitka może pójść w ślady starszego kolegi. Jego wybór w drafcie 2013 r. przewidują zresztą fachowcy z prestiżowego branżowego portalu „Draft Express”. Ich zdaniem Polak ma szansę na wybór z wysokim nr. 24. To dawałoby mu gwarantowany kontrakt w NBA.
– Amerykańscy dziennikarze faktycznie piszą, że mógłbym już za rok z powodzeniem przystąpić do draftu. Takie opinie mnie cieszą, ale nie wiem, na ile to jest zgodne z rzeczywistością – zastanawia się Ponitka.
Młody Polak zdążył już zasłużyć sobie na uwagę fachowców za oceanem. Ponitka w 2010 r. był gwiazdą reprezentacji Polski do lat 17, która na mistrzostwach świata w Hamburgu zajęła drugie miejsce i jak równy z równym rywalizowała z młodymi Amerykanami. W finale imprezy rzucił im 14 pkt. i został wybrany do najlepszej piątki turnieju. W kolejnym roku wraz z innym polskim talentem Przemysławem Karnowskim został zaproszony do udziału w tradycyjnym spotkaniu Nike Hoop Summit. Mecz ten jest ważnym przeglądem największych gwiazd juniorskiej koszykówki z całego świata. Ponitka wypadł w nim doskonale. Był pierwszym strzelcem drużyny Reszty Świata (zdobył 17 pkt.), która rywalizowała z młodymi talentami z USA. Kiedyś w Nike Hoop Summit skautom z NBA pokazywały się takie gwiazdy, jak Dirk Nowitzki, Kevin Garnett czy Kevin Durant. Wielu uczestników tego meczu po kilku latach trafiało do NBA.
Moda na zagranicznych
„Gratulacje dla Ponitki i Karnowskiego za występ w Stanach!” – napisał na portalu społecznościowym Twitter Marcin Gortat. – Pamiętajcie, że to jeszcze nic nie oznacza i musicie nadal ciężko pracować. Ponitka i Karnowski muszą się ogrywać, żeby w wieku 20 lat być jak najlepszymi. Będą mieli wtedy bardzo dużą szansę na dobrą pozycję w drafcie. Cieszę się, że wreszcie mamy obwodowego grajka! Polska kopalnią wysokich graczy, tak mówią o nas w Stanach. A tu taka perełka się trafiła... Mateusz Ponitka! – komplementował swojego młodszego kolegę nasz jedynak w NBA.
W przeszłości faktycznie najlepiej prezentowali się za oceanem polscy środkowi oraz silni skrzydłowi. Pierwszym naszym rodakiem, który przecierał szlaki i pojechał na testy do NBA, był Adam Wójcik. W 1993 r. jako szczupły 24-latek przebywał na testach w Los Angeles Clippers. Niestety mimo dobrych występów na obozie Clippersów nie dostał wielkiej szansy. Moda na wysokich koszykarzy z zagranicy przyszła znacznie później. Osobą, która najbardziej na niej skorzystała, był Cezary Trybański, który jako pierwszy Polak zagrał w NBA (mimo że wcześniej był dalekim rezerwowym w… MKS Pruszków). Mający 218 cm wzrostu zawodnik w lipcu 2002 r. podpisał kontrakt z zespołem Memphis Grizzlies, opiewający na astronomiczną kwotę – 4,8 mln dol. Największa w tym była zasługa menedżera Marka Terminiego. Trybański tułał się kolejno po Memphis, Phoenix Suns, New York Knicks i Chicago Bulls, gdzie w ciągu dwóch lat zagrał w 22 meczach NBA i zdobył w sumie tylko 15 pkt., miał 15 zbiórek i 7 bloków.
Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
