Były znakomity skoczek, a do niedawna drugi trener żeńskiej kadry juniorek, przeszedł poważne załamanie nerwowe podczas lutowych mistrzostw świata w tureckim Erzurum. Nawarstwiające się problemy z alkoholem oraz podejrzenia zazdrosnej żony, która nie mogła znieść, że jej mąż tak dużo czasu spędza w towarzystwie młodych dziewcząt, sprawiły, że Peterka się rozkleił. Podczas mistrzostw większość czasu spędził w pokoju hotelowym. Po powrocie do Słowenii żona oraz rodzice od razu posłali go do szpitala psychiatrycznego. Nie wiadomo, ile czasu tam spędzi.
Wielką dyskusję o problemach alkoholowych skoczków wywołała biografia Janne Ahonena opublikowana w sierpniu 2009 r. Pięciokrotny mistrz świata opowiedział w niej o najdłuższym skoku, jaki oddał w życiu. Był marzec 2005 r., zawody w słoweńskiej Planicy. Ahonen upadł, lądując na 240. metrze. Gdyby ustał, ustanowiłby nowy rekord świata. – Pamiętam, że kiedy podbiegł do mnie personel medyczny, próbowałem go odpędzić i starałem się uciec. Odmówiłem odwiezienia do szpitala, ponieważ obawiałem się badania krwi. Nie chciałem, żeby wszyscy się dowiedzieli, ile mam promili alkoholu. Było mi strasznie głupio – mówi Fin. A co się działo przed zawodami? Ahonen opowiada ze szczegółami. – Wypiliśmy z chłopakami skrzynkę piwa w pokoju hotelowym. Później postanowiliśmy udać się w miasto. Odwiedziliśmy w Krajnskiej Gorze wszystkie możliwe knajpy.
Zabawa z alkoholem miała dużo bardziej przykre konsekwencje dla innego Fina – Harriego Olliego. Po mistrzostwach świata w lotach narciarskich w 2008 r. został wyrzucony z reprezentacji za to, że na skoczni stawił się kompletnie pijany. Wyszło też na jaw, że noc między zawodami Olli spędził w towarzystwie wynajętych kobiet. Nie przeszkodziło mu to jednak w zajęciu bardzo dobrego szóstego miejsca. Kiedy wybuchła afera, Olli wypalił: – Nic złego nie zrobiłem. Jeżeli mój szef jest niesprawny seksualnie, to niech mi nie zazdrości.
Wcześniej imprezowy Fin też nie próżnował. Na swoim koncie ma m.in. 30-dniową odsiadkę za prowadzenie samochodu w stanie wskazującym. Skandalem z życia Olliego żyły też fińskie media pod koniec 2009 r. Podczas spotkania ze swoją dziewczyną w pubie w Lahti Olli nagle zdenerwował się i uderzył ją kuflem. Zakrwawiona kobieta wylądowała w szpitalu. – Cały czas myślę o niej i tej nieszczęsnej kłótni. Chcę wszystko naprawić. Jest mi wstyd – mówił skruszony. Jednak w to, że się zmieni, nie uwierzył mu już nikt. Przed rokiem w wieku 26 lat ogłosił zakończenie kariery.
Popisy Olliego to i tak nic w porównaniu z tym, co wyczynia jego rodak, najlepszy skoczek w historii Matti Nykanen. Czterokrotny złoty medalista olimpijski i pięciokrotny mistrz świata odsiaduje wyrok 16 miesięcy więzienia za zranienie żony nożem. W Boże Narodzenie 2009 r. Tapola Nykanen zgłosiła się na policję, twierdząc, że mąż chciał ją zamordować. Na ciele miała mnóstwo ciętych ran. Po trwającym kilka miesięcy procesie Nykanen został skazany. Świat zza krat to jednak dla Fina chleb powszedni. W sierpniu 2004 r. sąd orzekł w stosunku do niego ponad dwa lata odsiadki za ugodzenie ostrym przedmiotem swojego przyjaciela, gdy ten wtrącił się do jego kłótni z żoną. Po ponad roku Nykanen wyszedł z paki, ale zaraz trafił tam z powrotem. Znów zaatakował swoją żonę.
Problemy Nykanena zaczęły się wraz z końcem kariery sportowej. Fin zupełnie nie potrafił się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Problemy finansowe wpędziły go w alkoholizm, a on sam imał się różnych zajęć, był m.in. striptizerem oraz śpiewał w klubie karaoke.
Podobny los może spotkać Norwega Larsa Bystoela. Kiedy w 2005 r. zdobył mistrzostwo świata w Turynie, wielu zachwycało się metamorfozą imprezowego skoczka. – Wreszcie wydoroślał – cieszył się trener Mika Kojonkoski, bo jego podopieczny wcześniej miał na koncie sporo wybryków. W marcu 2003 r. po zawodach w Holmenkollen stracił prawo jazdy za prowadzenie po pijanemu. Wtedy i tak mu się upiekło, bo trzy lata wcześniej za podobne wykroczenie przesiedział za kratkami 24 dni. Wśród barwnych popisów Bysteoela warto też wspomnieć awanturę podczas imprezy na statku w Oslo. Bystoel wdał się w bójkę, w której wyniku… wypadł z łodzi i złamał żuchwę. Pod koniec 2008 r. dostał ostatnią szansę. Nie wykorzystał jej. Po którychś zawodach wykryto w jego organizmie pochodne konopi indyjskich. Został zdyskwalifikowany na cztery miesiące i przestał skakać.
Wielką karierę wróżono także Polakowi Mateuszowi Rutkowskiemu, mistrzowi świata juniorów z 2004 r. Krnąbrny zakopiańczyk nie wytrzymał jednak ciążącej na nim presji. – Mateusz wyczerpał kredyt zaufania – poinformował kilkanaście miesięcy później ówczesny trener kadry Heinz Kuttin. Ciągłe imprezy, alkohol, nadwaga, a także zły wpływ na innych młodych skoczków były powodami odsunięcia go od kadry. Dziś 25-letni Rutkowski pracuje na budowie i ledwo wiąże koniec z końcem. Ostatnio próbuje wrócić na skocznię.
Swoich błędów młodości nie miał okazji naprawić Paweł Karelin. Prowadzący po pijanemu samochód Rosjanin miał wypadek. W jego aucie nie zadziałały poduszki powietrzne. 21-latek zginął na miejscu. – Oni po prostu się boją. Skok to wielka adrenalina. Alkohol to dla nich najprostszy sposób ucieczki – tłumaczy Wojciech Fortuna, były mistrz olimpijski z Sapporo, który także miał problemy z prawem.
