Wreszcie poznał Pan przeciwnika. Szczerze, czy gdy usłyszał Pan nazwisko Aguilera, to w pierwszej chwili nie pomyślał Pan o Christinie, znanej piosenkarce?
Nie, znam go, bo walczył z Arreolą, widziałem ten pojedynek. Wiem, jak walczy, to bardzo dobry zawodnik... na powrót, szybki. Liczę na to, że razem damy kibicom dobrą walkę.
Dlaczego właśnie on? Mówił Pan o nim, że jest to odpowiedni rywal na tę chwilę.
O doborze rywala decyduje match-maker i Roger (Bloodworth, trener Adamka – przyp. red.). Uznali, że akurat ten zawodnik będzie teraz odpowiedni. A tak się złożyło, że był dostępny, miał wolny termin.
Odpowiedni, bo niezbyt wymagający? Chodzi o obawy po porażce z Witalijem Kliczką?
Każdy, kto interesuje się sportem, wie, że po porażce zawsze potrzebny jest etap przejściowy, że dobiera się średniego rywala, nigdy nie walczy się z kimś z pierwszej piątki rankingu. A ja, jak pan wspomniał, mam za sobą porażkę z Kliczką.
Ale wygrana z Aguilerą niewiele Panu daje. Nie lepiej było dać np. rewanż Arreoli, który o niczym innym nie marzy i jest wysoko w rankingach?
Wszystko w swoim czasie. To będzie dopiero pierwsza walka od kilku miesięcy. 16 czerwca czeka mnie kolejna, nie wiem jeszcze z kim, ale wszystko jest możliwe.
Jaką strategię obraliście, ile czasu daje Pan sobie na doprowadzenie do drugiej walki o mistrzowski pas w wadze ciężkiej?
Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, jeśli będę wygrywał, to będę chciał walczyć o tytuł w 2013 r.
Przyzwyczajony jest Pan do walk w wielkich obiektach, a w marcu czeka Pana pojedynek w małej salce na Brooklynie. Skąd taki wybór?
To nie nasz wybór, bo po prostu to nie jest moje show. Tym razem wchodzę do cudzego, główną walką będzie pojedynek Zuba Judaha i Vernona Parisa, a nie mój.
Do walki przygotowuje się Pan od jakiegoś czasu, ale czy teraz, kiedy poznał Pan nazwisko rywala, wymyślicie coś z trenerem specjalnie pod niego, czy też na, jak Pan go określił, średniaka nie jest to konieczne?
Zawsze przygotowuję się pod konkretnego przeciwnika i tak samo będzie tym razem. Taktyka, sparingpartnerzy, to wszystko będzie odpowiednio dobrane. To solidny bokser. Te sprawy są jednak w gestii trenera, zdaję się na niego.
Całość wywiadu z Tomaszem Adamkiem w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
