We wtorek portal tvp.info podał informację o zatrzymaniu czterech funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji. Jak powiedział rzecznik Komendy Stołecznej Policji, zatrzymania w wydziale dw. z przestępczością samochodową były efektem kilkumiesięcznej współpracy pomiędzy BSWP (Biuro Spraw Wewnętrznych Policji) i Komendantem Stołecznym Policji.
Według ustaleń tvp.info, zatrzymani policjanci (naczelnik, kierownik sekcji i dwóch oficerów) mają usłyszeć zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków oraz manipulowania statystykami policyjnymi. Jak donosi portal, powołując się na ustalenia śledczych, policjanci zawyżając statystyki dzielili się uzyskanymi za to premiami.
- Należy podkreślić, że przed każdym z komendantów i naczelników zostały postawione określone zadania. Bez względu na wydział związane są one z ograniczeniem przestępczości. W tym konkretnym przypadku chodziło o ilość skradzionych pojazdów
- powiedział nadkom. Sylwester Marczak.
- Komendant ocenia jednak nie tylko te liczby, ale również to, w jaki sposób pracują poszczególni naczelnicy. Stąd m.in. wspomniana współpraca z BSWP. Niezwłocznie po pierwszych zatrzymaniach wszczęte zostały czynności zmierzające do zwolnienia ze służby funkcjonariuszy z uwagi na ważny interes - zaznaczył nadkomisarz.
Wskazał przy tym, że niezależnie od tej decyzji odrębnym torem prowadzone są postępowania dyscyplinarne, jak również karne wobec zatrzymanych funkcjonariuszy.
Poinformował również, że jeszcze w środę przedstawiony zostanie policjantom nowy naczelnik wydziału. - Nowy naczelnik wydziału to doświadczony oficer policji, pełniący wcześniej służbę w wydziale narkotykowym. Pracował przy najgłośniejszych sprawach. Mowa m.in. o zabezpieczeniu blisko pół tony dopalaczy, jak również zatrzymaniu Jana S. króla dopalaczy - dodał.