Zdaniem prezesa stowarzyszenia Jacka Bożka, akcja na rzecz ratowania koni w Bielsku-Białej stała się już tradycją:
Cieszymy się, że mieszkańcy Podbeskidzia przyzwyczaili się do niej, o czym świadczą liczne maile i telefony z zapytaniami o termin kolejnej zbiórki makulatury. Chęć niesienia pomocy potrzebującym zwierzętom, a zarazem mądre wykorzystanie surowców, spotyka się od lat z zainteresowaniem. Potwierdza to spostrzeżenie, że jeśli umożliwia się obywatelom działanie na rzecz dobra wspólnego, to z niego korzystają.
Klub Gaja przeznacza pieniądze z akcji „Zbieraj makulaturę, ratuj konie” na koszty m.in. utrzymania koni, leczenia i terapii, opieki weterynaryjnej, kowalskiej i dentystycznej.
Jedną z podopiecznych stowarzyszenia jest klacz Kasia, która była hodowana na mięso i trzymana na krótkim łańcuchu. Z racji wieku wymaga specjalnego podejścia i leczenia. Cierpi na zwyrodnienie stawów, egzemę skórną i zaburzenia metaboliczne oraz poważne schorzenia stomatologiczne. Bardzo schorowana jest także White Lady, która cierpi na nowotwór tarczycy, wrzody, zaburzenia neurologiczne i katalepsję. Opieki i leczenia wymaga Pegaz, pierwszy uratowany koń przez Klub Gaja, jako źrebię miał trafić do rzeźni.
Akcja będzie realizowana do 29 czerwca. Kontener na makulaturę ustawiony zostanie przez centrum handlowym Auchan.
Niestety, z roku na rok, cena makulatury w skupie spada. Wartość finansowa zbiórki staje się symboliczna, ale społeczna jest ogromna
– podkreślił Jacek Bożek. Zaznaczył zarazem, że 1 t makulatury chroni przed wycięciem średnio 17 drzew.
Ekolodzy zachęcają zarazem do wirtualnych adopcji koni. Szczegóły umieścili na stronie internetowej pod adresem: http://www.klubgaja.pl/mozesz-pomoc/adoptuj-symbolicznie.
Klub Gaja powstał na przełomie lat 80. i 90. Zrzesza kilkuset członków, którzy angażują się między innymi w obronę praw zwierząt. Realizują też programy i kampanie, które pogłębiają zrozumienie pozycji człowieka w ekosystemie.