Policjant Tomasz Waszczuk, który w lutym 2022 r. nie chciał wpuścić posłanek Koalicji Obywatelskiej do strefy zamkniętej w pobliżu granicy polsko-białoruskiej, właśnie usłyszał zarzut prokuratorski przekroczenia uprawnień. Sprawa upadła za poprzedniej władzy, jednak ten sam prokurator wrócił do wydarzeń i złożył w sądzie akt oskarżenia.
Sprawa wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych.
To jest mega skandal. Policjantowi postawiono zarzuty za to, że sumiennie właściwie wykonywał obowiązki! Nie wpuścił dwóch świętych krów do strefy zamkniętej. To sytuacja porównywalna z zarzutami dla żołnierzy za użycie broni palnej - wskazał europoseł PiS, Maciej Wąsik, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.
- Bodnarowcy chcą postawić przed sądem policjanta, który nie pozwolił posłom PO zakłócić obrony granicy. Jak tak dalej pójdzie, to następni będą policjanci z drogówki, którzy złapali D. Tuska kiedy jechał ponad 100 na godzinę w terenie zabudowanym - komentuje Janusz Cieszyński, były minister cyfryzacji.
- Po żołnierzach zakutych w kajdanki, przyszedł czas na policjantów. Kolejny raz polscy funkcjonariusze są gnębieni i szykanowani przez obecną władzę! - alarmował Rafał Bochenek, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości.
- To polityczna zemsta na funkcjonariuszu i kolejny akt niezwykle przygnębiającej historii o tym jak władza traktuje obrońców naszych granic. Nie zostawimy tej sprawy. To absolutny skandal - wskazał szef klubu parlamentarnego PiS, były szef MON, Mariusz Błaszczak.
- Efekt Bodnara i jego zespołu do walki z mundurowymi. Policjant stanie przed sądem, bo nie wpuścił Jachiry i Zielińskiej do strefy zamkniętej przy granicy. Kurdej-Szatan z kolei gwiazdorzy w TVP. To splunięcie w twarz mundurowym broniącym granicy - komentuje Sebastian Kaleta, były wiceminister sprawiedliwości.