Orzeczenie nie jest prawomocne, ale kary zostały orzeczone na wniosek oskarżonych o wydanie wyroków skazujących bez przeprowadzania postępowania dowodowego.
Wysokość tych kar obrona uzgodniła z prokuraturą. Sąd uznał, że nie ma wątpliwości, iż przestępstwo zostało popełnione i wniosek uwzględnił.
Wcześniej oskarżeni przyznali się. Wszyscy przepraszali, mówili, że połakomili się na łatwy zarobek. Z ich ostatnich zeznań składanych w śledztwie (początkowo żaden z nich nie przyznawał się) wynikało, że drogą internetową trafili na ogłoszenie o pracy w magazynie w Łapach. Dniówka wynosiła 2 tys. zł od osoby. Dopiero na miejscu - jak wyjaśniali w śledztwie - dowiedzieli się, że chodzi o przeładunek i pakowanie papierosów przemyconych z Białorusi.
Instruowani byli wiadomościami tekstowymi na telefon, który był w magazynie. W czasie, gdy tam realizowali swoje zlecenie, również tam nocowali. Zeznali też, że o reklamówce z pieniędzmi nie wiedzieli (Straż Graniczna zabezpieczyła ją podczas akcji), gdy ją znaleźli - nie interesowali się tymi pieniędzmi w obawie, że są obserwowani i że może to być rodzaj testu.
Skazani mają od 25 do 42 lat, to mieszkańcy Siedlec i Hajnówki. Prokuratura zarzuciła im, że działali wspólnie z dwoma nieustalonymi mężczyznami i pomagali w ukryciu i zbyciu papierosów z przemytu. Wskutek tych działań doszło do uszczuplenia podatku rzędu kilkunastu mln złotych. Jeden z mężczyzn odpowiadał też za podrabianie dokumentów, inny - za posiadanie narkotyków.
Po postawieniu zarzutów wszyscy czterej byli przez pięć miesięcy tymczasowo aresztowani (sąd okres tych aresztów zaliczył na poczet kar grzywny), stanęli przed sądem już z wolnej stopy, bo wcześniej prokuratura zamieniła areszty na poręczenia w kwocie 15-20 tys. zł, zakazy opuszczania kraju połączone z zatrzymaniem paszportów i dozór policyjny.
Magazyn został odkryty pod koniec lutego w Łapach w powiecie białostockim. Pogranicznicy przeszukali wytypowany obiekt (przy odczytywaniu aktu oskarżenia okazało się, że znajdował się on w kompleksie budynków jednej z galerii handlowych w mieście) i odkryli tam kartonowe pudła wypełnione kontrabandą z białoruskimi znakami akcyzy. W sumie było to blisko 15,7 mln sztuk papierosów z przemytu. W magazynie zabezpieczono też blisko 89 tys. euro w gotówce.
Według statystyk Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej był to jeden z największych przemytów papierosów, ujawnionych przez funkcjonariuszy SG w regionie, bo wartość papierosów oszacowano na ponad 11 mln zł. Straty podatkowe Skarbu Państwa, w sytuacji gdyby ten towar trafił na rynek, sięgnęłyby 17,7 mln zł.
W województwie podlaskim jest zarówno wewnętrzna (z Litwą), jak i zewnętrzna (z Białorusią) granica UE. Na polsko-litewskiej nie ma kontroli paszportowo-celnych, a przemyt nielegalnych towarów, głównie papierosów, zwalczają grupy mobilne KAS i patrole SG, wspierane przez policję. Tu głównie dochodzi do prób przerzutu papierosów w dużych transportach w ciężarówkach, choć np. SG zatrzymuje też transporty w busach czy autach osobowych.
Na granicy z Białorusią są kontrole na przejściach. Tu głównie udaremniane są mniejsze przemyty, np. w samochodowych skrytkach. Jeśli są udane, to takie niewielkie transporty trafiają zwykle właśnie do specjalnych magazynów zorganizowanych grup przestępczych i później są już w kierunku zachodniej Europy transportowane jako większe ładunki.