Studentka wróciła do wynajmowanego mieszkania w budynku przy ul. Pasteura po kilkudniowej nieobecności. To, co tam zastała, mrozi krew w żyłach.
Jak podała "Gazeta Wrocławska" w mieszkaniu leżało ciało mężczyzny. Jak poinformował cytowany przez dziennik Kamil Rynkiewicz z wrocławskiej policji, zmarły mieszkał w tym samym budynku. - Najprawdopodobniej był pod wpływem alkoholu i pomylił drzwi - powiedział policjant.
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, cytowana przez portal fakt.pl, wykluczyła, by w zgonie 38-letniego mężczyzny brały udział osoby trzecie. Wykluczono też motyw rabunkowy.
- Z zabezpieczonego monitoringu z klatki schodowej wynika, że 6 stycznia mężczyzna zataczał się na korytarzu idąc w kierunku swojego mieszkania. Z trudem utrzymywał równowagę, obijał się o ściany. W pewnym momencie oparł się o drzwi do obcego mieszkania, które najprawdopodobniej nie były zamknięte, a następnie wpadł do środka - podała Małgorzata Dziewońska z wrocławskiej prokuratury.
Co było przyczyną śmierci 38-latka, wykaże sekcja zwłok.