Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ukraińskie drony wyłączyły rosyjskie boty? Eksperci studzą temat, a po słowach Siemoniaka zrobiło się gorąco

Po serii uderzeń ukraińskich dronów w centra danych rosyjskiego giganta technologicznego Yandex pojawił się tezy, że odbiło się to istotnie na spadku aktywności rosyjskich botów, siejących dezinformację w sieci. Niestety, specjalistyczne ośrodki studzą entuzjazm wokół takich przekazów, wskazując, że nie ma na to twardych statystycznych danych, a publikowane m.in. przez Cloudflare dane nie obejmują m.in. botów w mediach społecznościowych. Śmiałe tezy wysuwa za to polski minister-koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak.

Ukraińskie drony od kilku dni atakują centra danych największej firmy technologicznej i wyszukiwarki w Rosji, Yandex. Trafiono m.in. obiekty w obwodzie riazańskim, kałuskim i włodzimierskim.

Uderzenia doprowadziły do problemów z funkcjonowaniem usług świadczonych przez Yandex. Sama firma przekazała, że po ataku z 10 na 11 października praca centrum danych w obwodzie włodzimierskim została wstrzymana, a w Rosji przestały działać dziesiątki serwisów.

Pojawiły się również sugestie, że uderzenia te odbiły się na aktywności tzw. farm trolli szerzących rosyjską propagandę. Mówił to m.in. prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski podczas Warsaw Security Forum.

Kiedy nasze uderzenia sięgnęły Yandexu, na wielu platformach na mediach społecznościowych nagle zrobiło się spokojniej, co zauważyło to wiele osób w Europie

- powiedział.

W sieci pojawiły się grafiki z wykresami sugerujące spadek aktywności rosyjskich botów.

Co wie ABW?

Dość odważną tezę postawił na niedawnej odprawie w Kancelarii Premiera minister-koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak.

- ABW obserwuje znaczący, radykalny spadek działalności rosyjskich botów w sieci. To jest zjawisko światowe. Po zbombardowaniu trzech centrów danych i wyłączeniu trzech rosyjskich superkomputerów - na świecie praktycznie ustał ruch rosyjskich botów - powiedział Siemoniak.

Pojawiły się pytania, na podstawie jakich danych ABW wyciąga takie wnioski i czego dokładnie one dotyczą. Zapytania do Agencji skierował m.in. portal Demagog.

"Nie wykluczamy, że aktywność rosyjskich botów rzeczywiście zmalała. Jednak bez odpowiednich dowodów nie można ogłaszać sukcesu w walce z dezinformacją. Takie komunikaty mogą wręcz uwiarygadniać propagandowe treści i tworzyć fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że dezinformację rozpowszechniają nie tylko rosyjskie boty. Robią to również politycy, internetowe trolle, a często my sami, bezrefleksyjnie udostępniając niesprawdzone informacje. Rosja nie musi więc tworzyć każdego fake newsa – wystarczy, że wykorzysta istniejące podziały, podsyci emocje i zwiększy zasięg fałszywych przekazów" - wskazuje Demagog.

Spadki są, ale czy o te boty chodzi?

Jest to o tyle istotne, że specjalistyczne media dość ostrożnie podchodzą do tematu zmniejszenia aktywności farm trolli.

Według danych firmy Cloudflare, amerykańskiej korporacji w dziedzinie bezpieczeństwa internatowego i wydajności sieci, aktywność botów tzw. crawlerów, czyli programów indeksujących strony czy obsługujących klientów spadła w sieci Yandex blisko poziomu zerowego.

Ekspert ds. technologii w portalu The Verge Richard Lawler zauważył w poniedziałek, że wykresy przedstawiające spadek ruchu botów opublikowane przez Cloudflare „nie mają związku z botami publikującymi w mediach społecznościowych”, lecz „z zautomatyzowanymi robotami sieciowymi obsługiwanymi przez Yandex, które działają w sieci”. Lawler w swej opinii powołał się na komentarz na kanale X opublikowany przez kolektyw Antibot4Navalny, który śledzi i ujawnia powiązane z Rosją operacje wpływu i farmy trolli na platformach społecznościowych.

Czech kolportuje tajemniczy wykres

Sporo uwagi przykuł kolportowany przez czeskiego eurodeputowanego EPL Tomasza Zdechovskiego wykres, mający przedstawiać domniemany spadek aktywności sieciowej dotyczącej AfD.

- Jeśli się potwierdzi, to znaczy: rosyjskie centra danych zostają trafione, i aktywność sieciowa wokół AfD nagle spada - napisał Zdechovsky.

Wpis ten odbił się głośnym echem w serwisie X.

Niemieckojęzyczny portal technologiczny Rohtext przeprowadził analizę wykresu opublikowanego przez Zdechovskiego, jednocześnie wskazując, że nie ma wiarygodnych dowodów na rzekomy związek między działalnością AfD, a spadkiem aktywności botów wywołany atakami na obiekty firmy Yandex.

Więcej światła rzuca na wykres opublikowany przez czeskiego polityka tekst niemieckiego portalu capital.de, który został obszernie omówiony przez polski branżowy portal Niebezpiecznik.

Capital.de zwraca uwagę, że kolportowany wykres posiada w pierwotnej wersji tytuł "Wpisy AfD od czasy ataku na rosyjskie centra danych".

"Problem polega na tym, że nie znaleziono jeszcze żadnych statystycznych dowodów mogących potwierdzać tezę o spadku aktywności sieciowej AfD. Co więcej, badania w mediach społecznościowych ujawniły, że przypuszczalnie oryginalny post z wykresem został oznaczony jako „treść AI”. Sugeruje to, że wykres został wygenerowany za pomocą sztucznej inteligencji. Potwierdza to również fakt, że krzywa rozciąga się do 15 października – czyli do czwartku"

- pisze capital.de.

Co więcej, cytowany przez portal Richard Schwenn z think tanku Polisphere zauważył, że w prowadzonym przez ośrodek monitoringu 10000 kont w serwisach społecznościowych "nie zaobserwowali istotnych statystycznie spadków aktywności w krajach niemieckojęzycznych".

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska