Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Trener Anwilu: niektórzy zawodnicy nie dorośli do tego poziomu

Anwil Włocławek przegrał u siebie po dogrywce z outsiderem ekstraklasy koszykarzy MKS-em Dąbrowa Górnicza 98:101. "Niektórzy zawodnicy nie dorośli do tego poziomu" - ocenił po spotkaniu trener włocławian Marcin Woźniak.

Autor:

Oba zespoły przystępowały do środowego, zaległego spotkania ekstraklasy po okresie, w którym musiały zmagać się z zakażeniami koronawirusem SARS-CoV-2. Dla Anwilu był to drugi mecz po przymusowej przerwie w rozgrywkach. Dziesięć dni temu włocławianie przegrali na wyjeździe z Polskim Cukrem Toruń. MKS w lidze nie grał od 4 października.

Gospodarze przystąpili do rywalizacji osłabieni, gdyż z powodu kontuzji nie mogą grać Ivan Almeida oraz Przemysław Zamojski. W trybie nagłym do klubu ściągnięto (na razie na miesiąc) Rotneia Clarka. Ten doświadczony zawodnik pokazał się w środę z niezłej strony, ale gra włocławian niezwykle falowała. Na przerwę gospodarze schodzili, prowadząc 42:32, a później wygrywali nawet 17 punktami. Goście nie zamierzali się jednak poddawać i na kilka sekund przed końcem regulaminowego czasu gry wyrównali. W dogrywce zachowali zdecydowanie więcej zimnej krwi i zasłużenie wyjeżdżają z Kujaw z pierwszą ligową wygraną w sezonie.

"Nie mam za dużo do powiedzenia. Chciałbym przeprosić. Myślę, że wypuściliśmy zwycięstwo z naszych rąk. Niektórzy zawodnicy troszeczkę nie dorośli do tego poziomu. To czas, kiedy będę się temu bacznie przyglądał i będę chciał wyciągnąć jak najszybciej wnioski"

- powiedział po spotkaniu wyraźnie zirytowany postawą swoich podopiecznych trener Woźniak.

Dodał, że zachowanie niektórych jego zawodników w ostatnich minutach regulaminowego czasu gry ocenia jako "katastrofalne".

"Zobaczymy, co będzie i co czas przyniesie, ale coś będzie musiało się w tym zespole wydarzyć, żeby to wszystko zaczęło funkcjonować" - podkreślił trener.

Anwil przegrał 5 z 8 dotychczasowych meczów ekstraklasy, a dodatkowo dał się ograć zespołowi, który miał w lidze bilans 0-6.

McKenzie Moore powiedział, że czuje się bardzo źle w kontekście tego, jak mają się zapewne kibice Anwilu po tej porażce, jak również biorąc pod uwagę trenerów zespołu, którzy wykonali swoją pracę.

"Nie do zaakceptowania jest sposób, w jaki wszedłem w to spotkanie" - podkreślił gracz gospodarzy.

Zespół z Włocławka przestrzelił w meczu z MKS-em 13 rzutów osobistych. Deishuan Booker, który prezentował się z dobrej strony w wielu meczach, nie trafił w środę ani jednego rzutu z gry. Wiele do życzenia pozostawiała także postawa Moore'a, który trafił do kosza z gry 3 razy na 14 prób.

Szkoleniowiec gości Alessandro Magro był bardzo zadowolony z postawy swojej drużyny w pojedynku z Anwilem.

"To był dla nas bardzo trudny mecz, bo przebywaliśmy przez ostatnie tygodnie na kwarantannie. Dwa dni trenowaliśmy tylko 5 na 5. Przez całe spotkanie mieliśmy dzisiaj jednak wielką chęć wygranej. Nie poddaliśmy się, nawet przegrywając wyraźnie, kilkunastoma punktami. Nasza drużyna jest dużo lepsza niż dotychczasowy bilans 0:6. Jesteśmy super szczęśliwi po zwycięstwie z Anwilem. Może będzie to dla nas restart sezonu"

- powiedział trener Magro.

W zespole MKS-u świetną partię rozegrał Lee Moore, który zanotował 32 punkty. Bardzo dobre zawody rozegrali także Sacha Killeya-Jones - 21 pkt i Elijah Wilson 18 pkt.

Pusta Hala Mistrzów — z uwagi na obostrzenia związana z epidemią — w niczym nie przypominała obiektu, który na co dzień tętni życiem. Fani zawsze byli dodatkowym graczem gospodarzy, a bez nich w środę Anwil nie odniósł zwycięstwa pomimo tego, że prowadził przez zdecydowaną część spotkania. 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska