W pierwszej instancji zapadł wyrok roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, sąd rejonowy orzekł też 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Zasądził też od oskarżonego - na rzecz syna zmarłej - zadośćuczynienie w wysokości 5 tys. zł. Orzeczenie to zaskarżyła prokuratura.
Do wypadku doszło wczesnym popołudniem 31 lipca 2018 r. koło centrum handlowego przy ul. Hetmańskiej. To ruchliwy punkt miasta, przejście dla pieszych jest ok. 200 m od skrzyżowania, w kierunku którego jechał 23-latek kierujący fiatem pandą.
Prokuratura oskarżyła go o to, że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, w ten sposób, że zbliżając się do oznakowanego przejścia dla pieszych, nie zachował szczególnej ostrożności, nie dostosował prędkości oraz nieuważnie obserwował tor jazdy i nie dostrzegł przechodzącej przez przejście dla pieszych starszej kobiety.
Potrącił ją, powodując u niej śmiertelne obrażenia.
Kierowca przyznał się do spowodowania wypadku. Według wyliczeń biegłych jechał - tuż przez uderzeniem w pieszą - z prędkością ok. 90 km/h. Poruszał się lewym pasem, prawym pasem poruszał się motocyklista. Kierowca wyjaśniał, że spojrzał w lewą stronę i nie widział żadnych osób pieszych, a z prawej strony - jak twierdzi - pełne pole widzenia zasłonić mu miał motocyklista.
Prokuratura chciała dla 23-latka dwóch lat więzienia bez zawieszenia i zakazu prowadzenia pojazdów na 10 lat.
Sąd odwoławczy uwzględnił jej apelację, zgadzając się z oceną, że kara w zawieszeniu byłaby w tej sprawie rażąco łagodna, niesprawiedliwa i niesłuszna. Orzekł rok i osiem miesięcy więzienia oraz 8-letni zakaz prowadzenia pojazdów. 5 tys. zł zadośćuczynienia sąd utrzymał w mocy.
Sędzia Marzanna Chojnowska w uzasadnianiu stawiała pytanie o definicję sprawiedliwego wyroku i wymierzanie przez sąd sprawiedliwości. "Sprawiedliwość jest to uczciwe, prawe postępowanie (...). Kara winna być sprawiedliwym odwetem, zgodnie z którym istotą kary jest sprawiedliwa odpłata za wyrządzone zło, proporcjonalna do czynu i do osoby sprawcy" - mówiła.
Argumentowała, że ani młody wiek, ani to, że kierowca był trzeźwy nie są okolicznościami przeważającymi na rzecz wyroku w zawieszeniu. Sąd okręgowy nie zgodził się też z argumentacją pierwszej instancji, iż surowe kary nie poprawią bezpieczeństwa pieszych na przejściach, a powinno dojść do zmian systemowych, które poprawią świadomość prawną kierowców dotyczącą prędkości i ich zachowania na drogach.
"To są piękne i mądre słowa, ale one nie odpowiadają temu, co stało się w przedmiotowej sprawie" - mówiła sędzia Chojnowska. Podkreślała, że jazda oskarżonego kierowcy była "brawurowa i nieodpowiedzialna", za nieporozumienie uznała traktowanie trzeźwości kierowcy jako okoliczności łagodzącej. "To nie jest dobra wolna kierowcy, ale jego obowiązek" - przypominała sędzia. Zwracała uwagę, że za jazdę po pijanemu kara jest surowsza.
Sędzia przypomniała też, że kierowca - mimo młodego wieku i krótkiego stażu za kierownicą (posiada prawo jazdy od 6 lat) - ma już na koncie kilka kolizji i kary za wykroczenia drogowe, w tym cztery za przekroczenie prędkości. "Nie wiem, jak bardziej można tłumaczyć panu oskarżonemu konieczność zachowania zgodnego z prawem, respektowania przepisów niż kara - w tej chwili - bezwzględnego pozbawienia wolności" - mówiła sędzia Chojnowska.
Pytała, jakie jeszcze "systemowe działania" trzeba by podejmować wobec takiej osoby, żeby zrozumiała, iż nie jest dobrym kierowcą i jeździ nieprawidłowo. Dodała też, że możliwość prowadzenia pojazdów to uprawnienie i "nie ma w Polsce obowiązku bycia kierowcą".
Zaznaczała też, by nie zapominać o ofierze wypadku, która w żaden sposób nie przyczyniła się do tej tragedii, a poniosła śmierć w skutek "złej, brawurowej, nieodpowiedzialnej jazdy oskarżonego". "I tego żaden wyrok, żadna kara już nie zmieni" - dodała.