Ataki nożowników w szkołach
W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach w powiecie wyszkowskim jej były uczeń – 15-latek – zaatakował ostrym narzędziem trzy osoby, w tym woźną, która mimo reanimacji zmarła. Przy próbie obezwładnienia nastolatka ranni zostali dyrektor szkoły i nauczycielka. Nauczycielka trafiła do szpitala, gdzie została opatrzona. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dyrektor został opatrzony na miejscu.
To kolejny taki atak w szkole na Mazowszu. W środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób - 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. Tego dnia w Sierpcu policja zatrzymała też 17-latka, który planował atak w szkole.
Posłowie PiS zorganizowali dziś konferencję prasową, na której odnieśli się do tych tragicznych wydarzeń oraz przedstawili swoją propozycję, określoną jako program "Bezpieczna szkoła".
W ciągu 48 godzin wydarzyła się w polskich szkołach seria zdarzeń, z jaką wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Nie mówię o jednym przypadku, bo pojedyncze zdarzenie rzeczywiście może się wydarzyć, choć nie powinno. Mówimy jednak o całej serii, która musi dawać do myślenia - serii ataków młodocianych nożowników w szkołach, również w niewielkich społecznościach. Musi istnieć jakiś powód, jakaś przyczyna, która do tego doprowadziła. Dlatego potrzebna jest głęboka refleksja i zastanowienie. Z jednej strony spokój, rozmowy z dziećmi i młodzieżą. Z drugiej - konieczne są działania systemowe, które należy uruchomić natychmiast
– oświadczył Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.
Dodał, że "to mogą być rozwiązania obowiązujące początkowo, które później niekoniecznie będą potrzebne".
Nie chcielibyśmy, żeby szkoły stały się warownymi twierdzami, do których dzieci wchodzą wyłącznie przez bramki i wykrywacze metalu, jak na lotnisku. Dziś jednak sytuacja jest naprawdę niepokojąca i trzeba podjąć działania, które spowodują, że już od poniedziałku szkoły znów będą bezpieczne - również w odczuciu samych uczniów, nauczycieli, pracowników szkół i rodziców. Rzeczywistość jest brutalna/ Chcę jednak zwrócić uwagę na niepokojącą rzecz, która wynika z lektury wpisów na forum rodziców. Chodzi o informacje o pewnym internetowym „challenge'u”, który już dwa lata temu miał być zgłaszany przez rodziców służbom. Od dwóch lat nie zrobiono z tym kompletnie nic. Służby w tym państwie działają i powinny się temu przyjrzeć
– podkreślił.
Jego zdaniem "niepokojące jest również to, że nie wyciągnięto wniosków po makabrycznym wydarzeniu sprzed ponad pół roku, z początku tego roku, czyli zabójstwie jedenastolatki przez dwunastolatkę - to już był sygnał, który powinien dać władzom ministerstwa do zrozumienia, że trzeba działać".
Dziś jesteśmy po szokujących 48 godzinach. Potrzebne są z jednej strony spokój i refleksja, a z drugiej konkretne działania. Nie polityczne wykorzystywanie tej sytuacji, lecz spokojne i normalne reakcje oraz wyjście naprzeciw oczekiwaniom rodziców, uczniów i nauczycieli
– podsumował polityk.
PiS proponuje pakiet "Bezpieczna szkoła"
Następnie głos zabrał Dariusz Piontkowski, który przedstawił założenia programu "Bezpieczna szkoła".
Zdajemy sobie sprawę, że sama szkoła wszystkich problemów nie rozwiąże, ale również w szkołach musi nastąpić reakcja na to, co się wydarzyło. Trzeba ją podzielić przynajmniej na dwie części. Pierwsza to reakcja natychmiastowa. Powinna mieć miejsce tak naprawdę już wczoraj, a właściwie jeszcze wcześniej - po alertach RCB na Lubelszczyźnie, kiedy dyrektorzy szkół nie do końca wiedzieli, co robić z setkami dzieci przebywających w placówkach. Wtedy praktycznie nie było reakcji ministerstwa i dziś również na razie jej nie widzimy
– oznajmił.
Przypomniał, że "pewne procedury już przecież funkcjonują - za naszych rządów wprowadzono jednolity program profilaktyczno-wychowawczy, zawiera on między innymi procedury na wypadek tragicznych zdarzeń, takich jak te, do których doszło w ostatnich dniach w kilku polskich szkołach".
Dyrektorzy, nauczyciele i uczniowie powinni wiedzieć, co robić, aby w sytuacji alarmowej nie dochodziło do chaosu i szoku. Trzeba również przeszkolić rodziców, aby wiedzieli, jak zachować się w takich sytuacjach. Obrazy spod szkół pokazują, że dziś także rodzice są często zupełnie bezradni wobec takiego zagrożenia. Pakiet „Bezpieczna Szkoła” nie powinien jednak ograniczać się wyłącznie do działań doraźnych, które można wdrożyć praktycznie od razu i bez dużych kosztów. Potrzebna jest również kontynuacja działań rozpoczętych kilka lat temu. Po pierwsze, należy dokończyć sprawę monitoringu w szkołach. Trzeba doprowadzić do tego, aby monitoring był pełny i aby każda szkoła miała możliwość kontrolowania, kto wchodzi na jej teren. Nie może być tak, że do szkoły może wejść praktycznie każdy bez żadnej kontroli czy nawet wiedzy pracowników placówki. Takie zasady powinny być jednoznacznie zapisane w statutach szkół
– wyjaśnił.
Wskazał też, że "kolejna kwestia to kontynuacja rozwiązań dotyczących zatrudniania pedagogów, psychologów i innych specjalistów".
Wprowadziliśmy normy ich zatrudnienia po to, aby pomoc dla dzieci, rodziców i nauczycieli była dostępna od razu na miejscu, bez konieczności wielomiesięcznego oczekiwania w poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Ten proces trzeba dokończyć. Wiemy, że prawie dwa tysiące szkół nadal tego nie zrobiło. Osobnym problemem pozostaje dostęp do psychiatrii dziecięcej. Na wizytę w ramach NFZ trzeba często czekać miesiącami. Potrzebna jest także stała współpraca szkół z policją. Nie chodzi wyłącznie o patrole, o których mówił pan premier, ponieważ policjantów w Polsce jest zbyt mało, aby każda szkoła była przez cały czas zabezpieczana przez policyjny patrol. Wtedy policja nie byłaby w stanie wykonywać innych obowiązków
– powiedział.
Piontkowski nadmmienił, że "chodzi o systemową, stałą współpracę - jednym z rozwiązań może być na przykład przycisk bezpieczeństwa, który w sytuacji nadzwyczajnej pozwoliłby natychmiast powiadomić policję".
Te rozwiązania powinny sprawić, że poczucie bezpieczeństwa w szkołach wzrośnie - nie tylko wśród dyrektorów i nauczycieli, ale również wśród rodziców i dzieci. Ministerstwo nie może pozostać bez reakcji na to, co dzieje się obecnie w polskich szkołach
– zakończył.