Proces ruszył. W tej chwili trwa odczytywanie aktu oskarżenia
- powiedział Jarosław Szymczak ze służb prasowych Sądu Okręgowego w Toruniu.
Na ławie oskarżenia zasiadło 18 osób. Poza szefem grupy to dilerzy, a także osoby podejrzane o posiadanie narkotyków i pomoc w ich uprawie. Wśród oskarżonych jest 16 mężczyzn i dwie kobiety.
Do handlu narkotykami miało dochodzić w forcie św. Jakuba przy ul. Sowińskiego. Zdaniem prokuratury sprzedawano tam marihuanę, amfetaminę i ecstasy. Śledczy podkreślają, że w ich ocenie grupa była największym detalicznym dostawcą narkotyków w regionie.
Tomasz S. ps. "Sopel" jest oskarżony m.in. o to, że przewodził grupie, kontrolował handel narkotykami, a także wprowadził do obrotu dużą ich ilość. Miał też, zdaniem prokuratury, zajmować się "praniem brudnych pieniędzy". Antyterroryści po wejściu do toruńskiego "sklepu" z narkotykami skonfiskowali m.in. ponad kg amfetaminy i 1000 tabletek ekstazy, ale działalność grupy miała znacznie większą skalę i była wspierana przez plantację marihuany zlokalizowaną w Lubiczu Dolnym k. Torunia.
Drugi członek grupy — Maciej G. - usłyszał zarzuty udziały w grupie przestępczej, obrotu dużą ilością narkotyków oraz posiadania substancji psychoaktywnych. Jest recydywistą karanym wcześnie za kradzież i rozbój, a w grupie miał zajmować się codziennym prowadzeniem "sklepu".
Surowe kary mogą grozić także dilerom — Maciejowi S., Dawidowi C., Mateuszowi B. oraz Marcinowi K. Mateusz B. jest oskarżony także o to, że zarządzał plantacją marihuany w Lubiczu.
Nietypowe w tej sprawie jest to, że ten handel przyjął formę sklepu. Na wejściu do tzw. toruńskiego Belwederu była kamera i jeżeli kupujący wzbudził zaufanie prowadzących interes, wchodził do środka i wybierał, co chciał z dostępnego asortymentu
- powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski. Jako prawdziwe uznał stwierdzenie, że była to największa grupa zajmująca się detalicznym handlem narkotykami w województwie.
Proces jest jawny, ale władze sądu nie zezwoliły na udział w nim dziennikarzy w związku z sytuacją epidemiczną oraz dużą liczbą osób, które przebywają na sali rozpraw.