W piątek w biurze Adama Borowskiego doszło do brutalnej akcji policji wobec uczestnika protestów w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Po wielu godzinach od tego zdarzenia adwokaci nie mają możliwości skontaktowania się z klientem. O stanie zatrzymanego nie była informowana także jego żona.
Dziś adwokaci ponownie próbowali uzyskać kontakt z panem Piotrem, przebywającym w Komendzie Stołecznej Policji na ul. Nowolipie.
Na krótko przed rozpoczęciem manifestacji przed Trybunałem Konstytucyjnym, jego organizatorzy dostali od prawników informację, że już rozmawiają z zatrzymanym mężczyzną.
- Presja ma sens. Zapowiedzieliśmy, że jeśli nie będzie z Piotrem kontaktu do czasu zakończenia manifestacji, to my stąd w spontanicznej demonstracji idziemy pod komendę stołeczną. No i proszę, dostaliśmy wiadomość, że pani mecenas została dopuszczona do kontaktu
- mówił do zgromadzonych szef warszawskiego klubu "GP", Adam Borowski.
Borowski w swoim wystąpieniu nazwał obecne rządy "łajdackimi".
- Tutaj toczy się bardzo ważna batalia o suwerenność Polski, o Polskę. Ściągają do Warszawy potężne siły, żeby się z nami rozprawić. Chcą aresztować pana prezesa TK, Święczkowskiego. Nie mają za co, tak jak Piotrowi - kręcą sprawę - mówił szef Klubu "GP".
Zaapelował do wszystkich o uczestnictwo w miasteczku namiotowym przed TK.