Posłowie z prezydium sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji byli we wtorek na przejściu granicznym w Grzechotkach i Bezledach, następnie pojechali wizytować zieloną granicę. Podczas spotkania z mediami, do którego doszło na przejściu w Grzechotkach, zgodnie zapewniali, że "rząd dmucha na zimne", budując tymczasową zaporę na granicy z Rosją.
Poseł Tomasz Szymański (KO) podkreślał, że "z perspektywy pracy w komisji musimy wiedzieć, jakie są zapotrzebowania funkcjonariuszy straży granicznej, żeby ich właściwie zabezpieczyć, a te potrzeby najlepiej ocenia się w terenie". Posłowie dopytywani o potrzeby funkcjonariuszy przyznali, że chodzi m.in. o długą broń.
Wiceszef MSWiA Bartosz Grodecki zapewniał na spotkaniu, że prowadzona budowa tymczasowej zapory na granicy z Rosją to obecnie działania wyłącznie prewencyjne, wynikające "z informacji dotyczących zagrożeń, które potencjalnie mogą się pojawić".
"Tymczasowa zapora z drutu stanie na prawie całym odcinku, do końca listopada planujemy wyłonić wykonawcę sytemu perymetrycznego i wykonawcę systemu elektronicznego na całym odcinku granicy z obwodem. Perymetria powinna być gotowa do końca trzeciego kwartału przyszłego roku (...). Lepiej teraz stawiać zaporę, niż potem być zaskoczonym"
- mówił wiceminister Grodecki. Przyznał, że dotąd zbudowano 7,3 km zapory z drutu.
Wiceminister Grodecki zapytany, czy planowana jest też budowa muru na granicy powiedział, że "w zależności od rozwoju sytuacji wszystkie scenariusze są na stole". "Na dzisiaj to jest drut i perymetria, a potem zobaczymy, jak się sytuacja będzie rozwijała i będziemy działali adekwatnie" - zapewnił.
Od ubiegłego tygodnia wojsko stawia zaporę z concertiny na granicy w okolicach Gołdapi. Konstrukcja powstaje na wniosek straży granicznej, jej budowę realizuje wojsko.