W weekend poinformowano, że pociągi Polregio w ramach obowiązującej od niedzieli umowy na wykonanie przewozów kolejowych w województwie kujawsko-pomorskim, w ciągu roku pokonają łącznie 2,2 mln km, czyli o 1,3 mln km mniej niż w poprzednich latach. Roczna umowa pomiędzy Polregio i Urzędem Marszałkowskim w Toruniu została zawarta w sobotę. Jej wartość to 52,2 mln zł.
W środowym oświadczeniu prezes Polregio wskazuje, że Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego próbuje zrzucić winę za cięcia połączeń na przewoźników i "w tym celu nie cofa się przed manipulacją, po raz kolejny wprowadzając w błąd mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego oraz opinię publiczną".
"Warto przypomnieć opinii publicznej oświadczenia zarządcy infrastruktury (PKPPLK), który wcześniej wytknął liczne błędy w poprzednich publicznych wypowiedziach samego marszałka (Piotra Całbeckiego) odnośnie stanu infrastruktury kolejowej. Wcześniej według niego, to właśnie był powód ograniczenia liczby połączeń. Kolejną manipulacją jest rzekomy wzrost naszych stawek o 100 proc., ponieważ Urząd porównuje dwie zupełnie różne umowy, czym wprowadza w błąd mieszkańców województwa kujawskopomorskiego. Poprzednia umowa z Województwem Kujawsko-Pomorskim była dla POLREGIO nierentowna. W latach 2015-2020 POLREGIO dopłacało do niej średnio ponad 12 mln zł rocznie, de facto finansując za Urząd Marszałkowski przewozy kolejowe, co należy do obowiązków samorządu"
- wskazał prezes Martyniuk.
Dodał, że przy nowej umowie, która została zawarta jedynie na rok, Polregio zaproponowało stawkę rynkową, gdzie wzrost kosztów w porównaniu do rozkładu jazdy 2019/2020 wyniósł jedynie 10 procent oraz wynikał tylko i wyłącznie z czynników niezależnych od spółki.
"Uzgodniona w podpisanej przez Urząd Marszałkowski umowie stawka na przewozy pasażerskie pokrywa faktycznie ponoszone koszty, a przy odpowiedniej liczbie pasażerów powinna pozwolić na wypracowanie niewielkiego zysku"
- wskazał prezes Polregio.
Jako podmiot odpowiedzialny za cięcia połączeń o ok. 40 procent od stycznia 2021 r. uznał w całości Urząd Marszałkowski kierowany przez marszałka Piotra Całbeckiego.
- napisał Martyniuk w oświadczeniu.
We wtorek rzeczniczka prasowa Urzędu Marszałkowskiego Beata Krzemińska napisała, że samorząd województwa prowadził trudne negocjacje z operatorami kolejowymi.
"Nasi partnerzy w tych negocjacjach, działający od wielu lat w naszym regionie przewoźnicy Polregio i Arriva, zaproponowali w tych negocjacjach znacznie wyższe stawki niż te objęte poprzednimi kontraktami wieloletnimi. Najwyższe, należy powiedzieć: drastyczne podwyżki zaproponowało Polregio – przedstawiciele tej spółki usiedli do stołu z żądaniem stawek dwukrotnie wyższych. Wszystko w sytuacji zmniejszonych, w związku z kryzysem ekonomicznym wywołanym pandemią, wpływów do wojewódzkiego budżetu. Zostaliśmy postawieni w sytuacji, w której nie stać nas na opłacenie siatki połączeń w takim kształcie, w jakim funkcjonowała ona w ubiegłym roku"
- wskazała.
Dopytywana o propozycję stawek ze strony Polregio podała, że wynosiła ona w 2020 roku 13,06 zł za pckm, a w nowej umowie wynosi 23,75 zł.
Wcześniej Urząd Marszałkowski zapewnił, że na wszystkich liniach, gdzie połączenia kolejowe zostały zawieszone, zostanie uruchomiona autobusowa komunikacja zastępcza, ale tak nie stało się od dnia wejścia w życie nowego rozkładu.
Pytana o to Krzemińska wskazała, że nie są jeszcze znane precyzyjnie koszty komunikacji zastępczej.
"Mamy na ten cel zabezpieczone środki w budżecie województwa. Szczegółowe informacje o tych kosztach poznamy w najbliższych dniach. Trwa procedura, w tym uzyskanie stosownych pozwoleń na wprowadzenie komunikacji autobusowej"
- podkreśliła Krzemińska.