Izba opublikowała wnioski z analizy, przeprowadzonej na jej zlecenie w grudniu ubiegłego roku przez naukowców z Centrum Badań i Rozwoju Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Eksperci nakreślili w niej potencjalne konsekwencje likwidacji kopalń węgla kamiennego dla sektora okołogórniczego oraz sytuacji społeczno-gospodarczej na Śląsku.
Kopalnie węgla kamiennego zatrudniają obecnie ponad 80 tys. osób. Eksperci wskazują jednak, że liczba pracowników, dotkniętych zamykaniem zakładów górniczych, będzie wielokrotnie większa.
- czytamy w opracowaniu, udostępnionym w poniedziałek przez górniczą Izbę.
Ekonomiści podzielili przedsiębiorstwa powiązane z górnictwem na trzy grupy. Pierwsza to firmy bezpośrednio dostarczające kopalniom produkty (np. maszyny i materiały) oraz rozmaite usługi, w tym specjalistyczne. Druga grupa do instytucjonalni odbiorcy węgla - m.in. elektrownie i ciepłownie, koksownie i przemysł. Trzecią - największą - grupę stanowią działające najczęściej w sąsiedztwie kopalń firmy, dostarczające produkty i usługi przede wszystkim górnikom i ich rodzinom - to np. lokalne sklepy i placówki usługowe.
Badacze przyjęli, że liczba pracowników powiązanych bezpośrednio z branżą górniczą wynosi 120 tys., nie obejmuje ona jednak pracowników przedsiębiorstw z grupy trzeciej, niewspółpracujących z kopalniami na zasadach B2B. Samorządy szacują się, że w lokalnym biznesie, prosperującym w dużej mierze właśnie dzięki górnictwu, pracuje kolejne ok. 280 tys. osób.
"Konieczna jest więc zmiana myślenia o sytuacji ekonomicznej na Śląsku i postrzeganie problemu górnictwa w dużo szerszym kontekście niż dotychczas. Dotyczy to konsekwencji wygaszania kopalni dla dużo szerszej grupy osób i podmiotów (w tym samorządu terytorialnego) oraz wpływu na sytuację gospodarczą całej Polski"
- przekonują przedstawiciele Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, wskazując, iż obecnie na sytuację Śląska i innych regionów tradycyjnie związanych z górnictwem negatywnie wpływa także kryzys wywołany pandemią.
Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Janusz Olszowski uważa, że środowisko firm okołogórniczych powinno być reprezentowane w rozmowach dotyczących transformacji sektora węglowego oraz regionu.
"Tylko członkowie naszej Izby zatrudniają ponad 100 tys. osób. Izba jest naturalnym partnerem do rozmów ze stroną rządową i społeczną o wsparciu podmiotów, które mogą ucierpieć lub - powiedzmy wprost - mogą przestać istnieć bez pomocy tych, którzy dziś wspierają polskie górnictwo"
– powiedział prezes, podkreślając potrzebę wypracowania systemowych narzędzi pomocowych dla firm współpracujących z kopalniami.
Zdaniem prezesa dostarczającej maszyny i urządzenia dla górnictwa Grupy Famur, Mirosława Bendzery, bez dialogu i planu działań zagrożone są setki tysięcy miejsc pracy w sektorze firm okołogórniczych.
- powiedział prezes, cytowany w komunikacie prasowym.
Przedstawiciele branży namawiają, by tworząc rozwiązania dla firm okołogórniczych, wykorzystać już istniejące i często działające na niewielką skalę projekty biznesowe lub wspierać nowe, do których realizacji na Śląsku jest już zaplecze w postaci wiedzy, ludzi czy parków maszynowych. "Branża okołogórnicza jest głęboko przekonana, że to ostatni moment na stworzenie planu i konsekwentnej realizacji wypracowanych rozwiązań" - czytamy w opracowaniu.
W raporcie Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej oceniono, że dotychczasowe programy wsparcia często nie wskazują jasno źródeł finansowania proponowanych działań oraz nie skupiają się na transformacji biznesowej, ale wspierają np. rekultywację terenów pokopalnianych czy projekty infrastrukturalne. Ponadto - czytamy w opracowaniu - procedury związane z aplikowaniem o środki, np. unijne, są często czasochłonne i niejasne. W konsekwencji - także w związku ze stosunkowo niewielkimi funduszami, które można pozyskać - firmy rezygnują z aplikowania.
Autorzy raportu przytaczają przykłady z Niemiec, gdzie zmiany w górnictwie zostały ściśle określone i przebiegły zgodnie z tzw. mapą drogową, uchwaloną w porozumieniu z władzami lokalnymi górniczych regionów: Nadrenii Północnej-Westfalii, Kraju Sary oraz górniczymi związkami zawodowymi. Podejmowane tam działania były adresowane nie tylko do odchodzących z pracy górników, ale też ukierunkowane na aktywizację zawodową i tworzenie nowych miejsc pracy oraz warunków dla rozwoju przedsięwzięć biznesowych i przyciągania inwestorów.
- ostrzega Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa.