O porzuconym psie policję zawiadomiła w czwartek 19-letnia łukowianka, która zauważyła go podczas spaceru po lesie ze swoim czworonogiem.
Ze zgłoszenia wynikało, że najprawdopodobniej minionej nocy ktoś przywiązał psa do drzewa. Dzielnicowi, którzy pojechali ze zgłaszającą i jej mamą we wskazane miejsce, zauważyli "uwiązanego" na smyczy psiaka
– poinformował oficer prasowy Komendy Policji w Łukowie aspirant sztabowy Marcin Józwik. Kobiety mówiły także policji, że w nocy słyszały dobiegające z lasu szczekanie psa.
Zwierzę było bardzo przestraszone i wychłodzone, w obecności funkcjonariuszy zachowywało się spokojnie, ale bało się i zaczynało szczekać, gdy od niego próbowali odejść.
"Funkcjonariusze zauważyli, że jego smycz jest w kilku miejscach pogryziona. Najprawdopodobniej pies próbował się uwolnić" – dodał Józwik.
Policjanci zabrali psa do radiowozu i przekazali pod opiekę pracownika schroniska dla zwierząt.