Oficer prasowa policji w Lubaniu aspirant szt. Justyna Bujakiewicz-Rodzeń poinformowała dziś, że w nocy 30 sierpnia dyżurny otrzymał zgłoszenie o odnalezieniu w pobliżu wsi Zaręba na pastwisku padłego konia.
- Policjanci zabezpieczyli ślady, sporządzili dokumentację dowodową, także fotograficzną i przekazali materiały do prokuratury w Lubaniu, która prowadzi postępowanie w tej sprawie
- powiedziała policjantka.
Prezes [odmówił podania swego nazwiska] koła łowieckiego, które prowadziło w tym czasie w tym miejscu polowanie potwierdził, że to jeden z uczestników oddał strzał, w efekcie którego postrzelony został koń.
- To był nieszczęśliwy wypadek, do którego doszło nieumyślnie. Wszyscy jesteśmy w szoku i jest nam bardzo przykro z powodu tego wypadku, ale też i fali hejtu, który się wylewa po tym wypadku - powiedział prezes.
Zapewnił, że rzecznik dyscyplinarny Polskiego Związku Łowieckiego wyjaśni to zdarzenie, a do zakończenia jego postępowania myśliwy, który oddał feralny strzał jest zawieszony.
- Trudno mi określić, jaką karę poniesie, bo nigdy w naszym kole, ani w całym okręgu łowieckim, nie było takiego zdarzenia. Na pewno pokryje straty właścicieli konia, co już zadeklarował. Jesteśmy w kontakcie z właścicielami. Ten myśliwy jest w szoku, że zdarzył mu się taki wypadek - powiedział prezes. Dodał, że chodzi o bardzo doświadczonego myśliwego.
Próbowaliśmy ustalić dodatkowe okoliczności tego polowania i skontaktować się z łowczym tego koła, ale połączenia były odrzucane. Później ze strony internetowej zostały usunięte wszystkie numery telefonów.