Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Niemiecka soft power na polskich wydziałach prawa. Jak Niemcy kształtują polskich prawników

Niemcy od wielu lat przywiązują dużą wagę do budowania swoich wpływów w środowiskach naukowych innych państw. Robią to na wiele sposobów. Finansują programy badawcze i stypendialne, wspierają współpracę między uczelniami, rozwijają sieci kontaktów z naukowcami i absolwentami. Działania te wpisują się w szerszą politykę zagraniczną Niemiec, w której nauka i edukacja służą nie tylko wymianie wiedzy, ale również umacnianiu międzynarodowej pozycji państwa.

Soft power i hard power

Szczególnie istotną niemiecką instytucją, która realizuje te cele, jest Niemiecka Centrala Wymiany Akademickiej (DAAD). To organizacja niemieckich uczelni, która finansuje stypendia, wspólne programy naukowe i działalność zagranicznych ośrodków akademickich. Działa przede wszystkim dzięki publicznym pieniądzom i realizuje cele niemieckiej polityki zagranicznej. Od 2002 roku wspólnie z Uniwersytetem Wrocławskim prowadzi Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, będące częścią międzynarodowej sieci podobnych placówek.

Na czele DAAD stoi Joybrato Mukherjee, profesor lingwistyki angielskiej, od 2023 roku także rektor Uniwersytetu w Kolonii, związany z partią SPD. On sam w publicznych wypowiedziach podkreślał, że DAAD jest częścią oficjalnej zagranicznej polityki kulturalnej i edukacyjnej RFN. Wskazywał, że międzynarodowa współpraca naukowa może przyczyniać się do realizacji niemieckich interesów.

W 2025 roku budżet DAAD wyniósł 742,8 mln euro, z czego 27 proc. pochodziło z niemieckiego MSZ, 26 proc. z federalnego resortu nauki, 7 proc. z ministerstwa współpracy rozwojowej, a 35 proc. z Komisji Europejskiej i innych organizacji międzynarodowych. W styczniu tego samego roku sekretarz generalny DAAD Kai Sicks, przedstawiając strategię organizacji do 2030 roku, mówił: „Wspieramy stosunki zagraniczne Niemiec i wzmacniamy ich rolę w nowym wielobiegunowym porządku świata”. Z kolei sekretarz generalny Instytutu Goethego Johannes Ebert mówił w rozmowie opublikowanej przez DAAD o zagranicznej polityce kulturalnej i edukacyjnej jako „ważnym elemencie niemieckiej soft power”.

W lutym 2026 roku podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Mukherjee poszedł jeszcze dalej. Stwierdził, że „dyplomacja naukowa nie jest już tylko instrumentem porozumienia”, lecz „strategicznym narzędziem zarówno soft, jak i hard power”. Wezwał do jasnego określenia własnych interesów i budowania strategicznych partnerstw między polityką, nauką oraz gospodarką. Również w lutym 2026 roku w tekście zamieszczonym na oficjalnej stronie niemieckiego MSZ napisano: „Zagraniczna polityka kulturalna i edukacyjna stanowi centralny element niemieckiej polityki zagranicznej, ważną część niemieckiej soft power, a tym samym strategiczne narzędzie w globalnej rywalizacji o prestiż, wpływy, narracje, idee i wartości”.

Przygotowanie do współpracy i oddziaływanie

Z DAAD ściśle związane są szkoły prawa niemieckiego, które działają na wydziałach prawa kilku polskich uniwersytetów. To specjalne ośrodki kształcenia prawników, organizowane wspólnie z niemieckimi uniwersytetami. Pierwsza powstała w 1996 roku na Uniwersytecie Warszawskim we współpracy z Uniwersytetem w Bonn, kolejne m.in. w Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. Nie są to samodzielne uczelnie, lecz jednostki prowadzone równolegle ze zwykłymi studiami, trwające od roku do dwóch lat. Ich celem jest nauczanie polskich studentów niemieckiego prawa, niemieckiego języka prawniczego i sposobu rozwiązywania problemów prawnych według niemieckich metod. Uniwersytet Łódzki wprost wskazuje, że uczestnicy kursu „przygotowują się do współpracy z niemieckimi prawnikami oraz przedsiębiorstwami”, a także instytucjami europejskimi.

Zajęcia odbywają się na ogół po niemiecku, a prowadzą je profesorowie niemieckich uniwersytetów, adwokaci, sędziowie. Studenci uczą się m.in. niemieckiego prawa cywilnego, karnego, konstytucyjnego, administracyjnego, gospodarczego i handlowego. Szkoły prawa niemieckiego mają własnych kierowników i koordynatorów, a za ich funkcjonowanie odpowiadają wspólnie polskie i niemieckie uczelnie. Podział obowiązków różni się w zależności od placówki, jednak istotną rolę w kierowaniu działalnością naukową i merytoryczną szkół odgrywają profesorowie niemieckich uniwersytetów. 

Ważnym źródłem finansowania są środki DAAD, pochodzące m.in. z niemieckiego MSZ. Organizacja otwarcie deklaruje, że chodzi nie tylko o nauczanie studentów. „Na poziomie instytucjonalnym programy mają przyczyniać się do reformy programów nauczania na zagranicznych uczelniach partnerskich oraz oddziaływać na inne katedry, wykraczając poza ramy samego kierunku studiów” – czytamy w oficjalnym opisie programu DAAD, aktualizowanym w 2026 roku. Kolejnym wskazanym tam celem jest kształcenie absolwentów, którzy w swoich krajach staną się kompetentnymi partnerami dla niemieckich przedsiębiorstw i organizacji. Działalność wspierają również sponsorzy prywatni. Na liście firm współpracujących z warszawską szkołą znajdują się m.in. Allianz, Deutsche Telekom, Siemens, ThyssenKrupp, Deutsche Bank i Volkswagen. Szkoły kuszą nie tylko dodatkowym dyplomem. Ukończenie szkoły może zostać zaliczone do zwykłego programu studiów prawniczych. Studenci WPiA UW otrzymują za kurs punkty ECTS, czyli punkty potrzebne do zaliczania zajęć, a ukończenie szkoły może na wniosek studenta zastąpić blok specjalizacyjny. 

Szkoły prawa niemieckiego oprócz standardowego nauczania niemieckich przepisów zajęły się również sytuacją polskiego TK i sporami o praworządność. Organizowano związane z tą tematyką konferencje i seminaria, podczas których alarmowano, że zmiany w sądownictwie z czasów PiS stanowią zagrożenie dla demokracji, i dyskutowano o polskiej konstytucji. Kierowniczką gdańskiej szkoły była Magdalena Adamowicz.

Założyciel ze szkoły MSW, a dziś prawniczy guru

Szkołę prawa niemieckiego na UW, czyli pierwszą taką w Polsce, założył w 1996 roku prof. Mirosław Wyrzykowski. Ten późniejszy sędzia TK już w czasach PRL rozwijał karierę naukową na UW. W 1975 roku obronił doktorat, a w latach 1977–1979 był pracownikiem kontraktowym Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie, kształcącej funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Jak ustalił IPN na podstawie zachowanych akt osobowych, Wyrzykowski należał do naukowców uczestniczących w edukacji kadr SB. Sprawa jego pracy dla szkoły MSW powróciła w 2009 roku, gdy zarzucono mu zatajenie tego zatrudnienia w oświadczeniu lustracyjnym. Wyrzykowski wystąpił do sądu i argumentował, że nie miał obowiązku wykazywania tej pracy, ponieważ szkoła w Legionowie nie została wymieniona w ustawie jako organ bezpieczeństwa państwa. W grudniu 2009 roku sąd pierwszej instancji przyznał mu rację, a 14 maja 2010 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie oczyścił go z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Sąd potwierdził, że szkoła faktycznie kształciła kadry SB, ale uznał, że praca w niej nie podlegała obowiązkowi ujawnienia na podstawie przepisów lustracyjnych.

Krótko po szkole MSW został stypendystą zachodnioniemieckiej Fundacji Aleksandra von Humboldta. Później wykładał również na niemieckich uniwersytetach. Pod koniec PRL uczestniczył w pracach nad nowym ustrojem Polski. Jak sam wspominał, to on podczas prac sejmowych w grudniu 1989 roku zaproponował wprowadzenie zasady demokratycznego państwa prawnego, która później znalazła się w art. 2 konstytucji z 1997 roku. 

Równolegle rozwijał współpracę z niemieckimi prawnikami. W 1996 roku spotkał się z prof. Marcusem Lutterem, z którym wspólnie przygotował koncepcję szkoły prawa niemieckiego. Lutter pozyskał finansowanie m.in. od DAAD, niemieckiej fundacji współpracy prawnej IRZ i Fundacji Roberta Boscha. Warszawska placówka stała się później wzorem dla kolejnych szkół prawa niemieckiego w Polsce. Po 2015 roku Wyrzykowski stał się jednym z najostrzejszych publicznych krytyków zmian w sądownictwie wprowadzanych przez PiS. To nie zmieniło się do dziś i jeszcze niedawno postulował poszukiwanie sposobów przejęcia obecnego TK. W kwietniu 2026 r. mówił w OKO.press, że działalność TK od końca 2016 roku doprowadziła instytucję do „śmierci klinicznej”. Apelował o poszukiwanie „nieortodoksyjnych rozwiązań”, które pozwolą odbudować Trybunał. Z kolei w radiowej Trójce w rozmowie z Renatą Grochal przekonywał, że rozwiązania nie do końca zgodne z prawem to nie „mniejsze zło”, lecz „większe dobro”. – Mamy podejmować takie działania, które są możliwe w danych warunkach ustrojowych. Każda próba, która przywraca chociaż w małym stopniu porządek konstytucyjny w państwie, powinna być podjęta i zrealizowana – stwierdził Wyrzykowski. Krytykował prezydenta Karola Nawrockiego za brak odebrania ślubowania od nowo wybranych sędziów. Ocenił, że to „zaniechanie wykonywania zadań” i należy „poszukiwać adekwatnych sposobów” uzupełnienia składu TK do 15 sędziów.  

Ten artykuł i wiele innych przeczytacie w tygodniku "Gazeta Polska". Nowy numer w sprzedaży od środy 21 października 2026 r. Tygodnik "Gazeta Polska" dostępny jest w wygodnej prenumeracie cyfrowej. Sprawdź ofertę prenumeraty cyfrowej TUTAJ » prenumerata.swsmedia.pl oraz pod numerem telefonu 605 900 002 lub 501 678 819.                                 
Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska