Jak poinformował oficer prasowy rzeszowskiej policji podinsp. Adam Szeląg, do zdarzenia doszło w środę po południu.
Uwagę jadących na interwencję policjantów z komisariatu na Baranówce zwrócił mercedes, który ulicą Ustrzycką jechał bardzo niepewnie. Nie miał też jednego bocznego lusterka. Funkcjonariusze podali kierującemu sygnały świetlne i dźwiękowe do zatrzymania. Jednak kierowca kontynuował jazdę.
"Na skrzyżowaniu z ul. Dębicką z impetem wjechał w prawidłowo jadącą kierującą mazdą. Mimo to nadal nie zatrzymał się i kontynuował ucieczkę. Na kolejnym skrzyżowaniu w wyniku gwałtownego hamowania kierowca mercedesa stracił panowanie nad samochodem, po czym się zatrzymał. Za nim zatrzymali się prowadzący pościg policjanci. Wtedy mężczyzna próbując uciekać, cofając uderzył w radiowóz, a następnie w znak drogowy. Policjanci wybiegli z radiowozu, wyciągnęli kluczyki ze stacyjki mercedesa i zatrzymali kierowcę"
– relacjonował podinsp. Szeląg.
Kierowcą okazał się 36-letni mieszkaniec powiatu rzeszowskiego. Mężczyzna był pijany.
Oficer prasowy przekazał, że badanie wykazało u niego niemal 3 promile alkoholu.
"Pod wpływem alkoholu był również 33-letni pasażer auta" - dodał.
Okazało się też, że 36-latek nie ma prawa jazdy, a jego samochód nie posiada aktualnych badań technicznych.
"W związku z tym funkcjonariusze zabezpieczyli mercedesa, zatrzymali dowód rejestracyjny, a 36-latka izolowali w izbie wytrzeźwień" – zaznaczył podinsp. Szeląg.
Mężczyźnie grozi do 5 lat więzienia m.in. za niezatrzymanie się do kontroli, kierowanie w stanie nietrzeźwości i spowodowanie kolizji. Na szczęście w spowodowanych przez niego zdarzeniach nikt nie ucierpiał.