"Z jednej strony wiem jak potrzebne jest nam koło lub klub w Sejmie, bo to jest kwestia sprawczości politycznej, obecności w mediach, przydziału czasu w sejmowych debatach, ale w porównaniu z wrześniem czy październikiem trochę zeszło mi w tej kwestii ciśnienie"
- przyznał Hołownia, zapytany o możliwość zawiązania w Sejmie do końca bieżącego roku koła Polski 2050. Obecnie w Sejmie Ruch Polska 2050 reprezentuje była posłanka Lewicy Hanna Gill-Piątek.
"Coraz wyraźniej widzę, że ludzie w tej trudnej chwili potrzebują nowej, a nie starej polityki, nowego rozdania" - dodał Hołownia. Jego zdaniem Polska 2050 powinna skupić się na tym, aby mieć "świetnych posłów w nowym rozdaniu, a nie próbować nadmiernie wkręcać się, wciskać się w stary układ sił, który musi po prostu odejść".
Jak zaznaczył, Polska 2050 prowadzi rozmowy tylko z tymi posłami, co do których jakości pracy jest przekonana. "Rozmawiamy nie o stołkach - bo przecież żadnych nie mamy - a o wizji Polski, wizji polityki. Sprawdzamy, czy mamy to samo DNA - zaznaczył polityk. Dodał, że Polska 2050 jest otwarta na rozmowy z parlamentarzystami, ale pośpiech jest w tej sprawie złym doradcą.
"Myślę, że koło będzie, może nawet w tym roku, ale ten główny motor naszej politycznej przyszłości jest dziś jednak też w innym miejscu, jest też poza Sejmem, w obywatelskiej działalności, wśród tych, którzy nie czują się w nim jeszcze reprezentowani, a są wkurzeni na władzę"
- oświadczył Hołownia.
Zapytany, jak ocenia rok swojej obecności w polityce, zaznaczył, że nie żałuje decyzji o wejściu w politykę i starcie w wyborach prezydenckich.
"Jesteśmy w najtrudniejszym momencie historii Polski od 30 lat. Bycie teraz w miejscu w którym można mieć jakiś wpływ na rzeczywistość, nie tylko ją komentować jako publicysta, jest rzeczywiście olbrzymim wyzwaniem"
- stwierdził.
Hołownia ocenił, że pandemia koronawirusa zmieniła i zdynamizowała współczesną scenę polityczną. "Cały czas musimy maszerować i rozwijać naszą ofensywę. Na pewno pandemia tak przebudowała scenę polityczną, że jest dziś na niej miejsce dla nowych głosów, ludzie przekonali się na własnej skórze jak niewydolna jest dotychczasowa polityka" - powiedział.
Ocenił też, że w pandemii politykę robi się trudniej, ponieważ nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu z ludźmi, co, zauważył, w przypadku tworzącej się organizacji jest ważne.