Chory 40-latek zabłądził w lesie
O poszukiwaniach chorego mężczyzny z udziałem tyskich policjantów z Wydziału Prewencji poinformowała śląska policja.
"Zgłoszenie dotyczyło zaginięcia 40-letniego mężczyzny, który miał wyjść na spacer około południa. Z 40-latkiem nie było kontaktu. Jego zaniepokojona matka bardzo się martwiła, gdyż okazało się, że nie wziął on leków"
– opisuje tyska komenda.
Policjanci zaznaczyli, że trzeba było działać jak najszybciej - temperatura spadła poniżej zera. Mundurowi odnaleźli mężczyznę po niecałej godzinie od zgłoszenia interwencji, zanim jeszcze jego matka zdążyła złożyć oficjalne zawiadomienie o zaginięciu.
"Stróże prawa zauważyli mężczyznę w lesie. Znajdował się on około 8 kilometrów od domu i nie potrafił odnaleźć drogi powrotnej. Był przemarznięty i przemęczony. 40-latek przyznał, że wyszedł na spacer, ale się zgubił i nie mógł nawet zadzwonić, gdyż rozładował mu się telefon. Policjanci odwieźli odnalezionego mężczyznę do domu"
- informuje tyska komenda.
Bezdomny uratowany przed wychłodzeniem
Oficer prasowy jarosławskiej policji st. aspirant Anna Długosz "mężczyzna miał zaburzenia co do miejsca i czasu w jakim się znajduje oraz nie był w stanie poruszać się o własnych siłach".
"Mundurowi udzielili mu pierwszej pomocy. Bezdomny został przewieziony do szpitala"
– dodała Długosz.
Bezdomnego leżącego przed budynkiem zauważono podczas kontroli pustostanu. "Mężczyzna oznajmił funkcjonariuszom, że jest mu zimno. Nie był w stanie określić jak długo znajduje się w tym miejscu. Był trzeźwy" – zauważyła oficer prasowy.
Policjanci wezwali karetkę pogotowia. 69-latek trafił pod opiekę lekarzy.
Długosz przypomniała, że "jarosławscy dzielnicowi oraz policjanci pełniący służbę patrolowo-interwencyjną, każdego roku w okresie jesienno-zimowym zwracają szczególną uwagę na osoby zagrożone wychłodzeniem".
"Kontrolują miejsca, w których mogą przebywać bezdomni. Sprawdzają m.in. pustostany, ogródki działkowe, piwnice i altany"
– wyjaśniła.