Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Adamowicz "specjalistką" od konwencji stambulskiej

- Celem konwencji stambulskiej jest ochrona najsłabszych. Ta konwencja daje wolność wyboru - nie chcę, żeby przyczyną przemocy były stereotypy - mówiła w piątek w Gdańsku europosłanka Koalicji Obywatelskiej Magdalena Adamowicz, która zorganizowała debatę na temat tzw. konwencji antyprzemocowej.

Autor:

W dyskusji uczestniczyli: wicedyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPR) w Gdańsku Agnieszka Chomiuk, proboszcz parafii św. Mikołajka w Gdyni ks. dr Jacek Socha, radca prawny Izabela Duczyńska oraz psycholog Karolina Putz, która na co dzień udziela pomocy dzieciom pokrzywdzonym przestępstwem oraz ich rodzinom.

Adamowicz zwróciła uwagę, że celem konwencji stambulskiej, jest zapobieganie przemocy, ochrona jej ofiar, ściganie sprawców. Konwencja, jak mówiła, "wzywa społeczeństwo do zapewnienia kobietom i mężczyznom równości". Przypomniała, że dokument zakłada m.in., że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem oraz że przemoc nie może być usprawiedliwiana tradycją ani religią. Mówi o przemocy, nie tylko fizycznej, ale również psychicznej, seksualnej i ekonomicznej.

Od początku konwencja budziła kontrowersje - przytaczano argumenty o jej niezgodności z konstytucją oraz o tym, że stanowi zagrożenie dla polskiej tradycji rodziny.

Według Magdaleny Adamowicz, przeciwnicy konwencji nie potrafią wskazać konkretnych zapisów w dokumencie, które szkodziłyby społeczeństwu.

Wicedyrektorka gdańskiego MOPR Agnieszka Chomiuk podkreśliła, że każde prawo, które zostało ustanowione, aby chronić najsłabszych jest prawem niezwykle potrzebnym i ważnym.

Zwróciła uwagę, że zjawisko przemocy jest trudne do zdefiniowania, jednocześnie obarczone jest wieloma stereotypami. Dodała, że pracownicy MOPR w Gdańsku przeprowadzili na grupie 1000 respondentów badania na temat występowania zjawiska przemocy. Poinformowała, że co trzecia z ankietowanych osób przyznała, że doświadczyła przemocy. "Ponad połowa osób badanych była świadkiem przemocy, z czego 92 proc. osób odpowiedziało, że nie zareagowało w żaden sposób. Tłumaczyli oni, że nie zareagowali, ponieważ bali się lub nie wiedzieli, w jaki sposób powinni postąpić. Wyniki tych badań pokazują jak wiele mamy jeszcze do zrobienia" - powiedziała.

Według mecenas Izabeli Duczyńskiej, wypowiedzenie konwencji stambulskiej mogłoby zahamować zmiany mające na celu walkę z przemocą.

"Rok temu pojawił się projekt zmian w definicji przemocy. Jednorazowy akt przemocy miał nie być uznawany za przemoc. Pojawiły się też zapisy mówiące o tym, że osoba, która doświadcza przemocy musi wyrazić zgodę na założenie Niebieskiej Karty. Dobrze wiemy, że często te osoby ze strachu nie chcą tego robić. Propozycje ustawodawcy są dla nas niepokojące"

- powiedziała.

Według niej, dyskusja nad wypowiedzeniem konwencji jest jedynie instrumentem politycznym, który zastępuje dyskusję na temat realnych problemów. "Nie jest prawdą, że konwencja wprowadza pojęcie trzeciej płci. Odwołuje się ona do płci społeczno-kulturowej. Chodzi o przypisanie ról społecznych, które często przyczyniają się do dyskryminacji. Jeżeli uznamy, że mężczyzna jest tym, kto zarabia, a kobieta jest tą osobą, która zajmuje się domem, pojawia się problem przemocy ekonomicznej" - dodała Izabela Duczyńska.

Ks. Jacek Socha, pytany przez Magdalenę Adamowicz o to, czy ustawa antyprzemocowa szkodzi wartościom chrześcijańskim, odpowiedział, że przez ostatnie 5 lat nie zauważył, aby były one w jakikolwiek sposób zagrożone. Jego zdaniem, dyskusja wokół dokumentu dotyczy przede wszystkim jego interpretacji oraz tego, w jaki sposób będzie ona wprowadzana w poszczególnych państwach.

"Każdą rzecz można interpretować bardzo różnie. Jeżeli zakładamy dobrą wolę i chcemy działać na rzecz przeciwdziałania przemocy i chcemy widzieć społeczeństwo integralne, to tutaj nie ma zagrożenia. Natomiast można też interpretować konwencję ideologicznie, w takim przypadku dochodzi do sporów. Nasza dyskusja tutaj pokazuje coś pięknego, że w ogóle nie wchodzimy w ideologiczne spory. Jeżeli się na tym zatrzymamy, to te 5 lat konwencji, która funkcjonuje w Polsce pokazuje, że ona wydaje dobre owoce"

- powiedział duchowny.

Jego zdaniem konwencja dotyka tematu źródła przemocy. "Jan Paweł II powiedział kiedyś, że pojednanie musi się dokonać na takim poziomie, na jakim był podział. Gdy patrzymy na to, co jest źródłem przemocy, to pojednanie między ludźmi musi się dokonać bardzo głęboko. W moim odczuciu ta konwencja próbuje dotknąć tych przyczyn" - dodał kapłan.

Konwencja Rady Europy z 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. konwencja stambulska) ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. Zakłada, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. Dokument podpisało 45 państw i UE, ratyfikowały ją 34 kraje. Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a ratyfikowała w 2015.

W poniedziałek minister sprawiedliwości i szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro złożył do minister rodziny, pracy i polityki społecznej wniosek o wszczęcie procedury wypowiedzenia konwencji. Według szefa Ministerstwa Sprawiedliwości "w warstwie ideologicznej jest ona niezgodna z Konstytucją RP i polskim porządkiem prawnym".

O zaprzestanie podważania autorytetu konwencji stambulskiej i zaniechania wszelkich prac zmierzających do jej wypowiedzenia przez Polskę wezwał w środę rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

W czwartek premier Morawiecki poinformował, że zdecydował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności konwencji stambulskiej z konstytucją. Zaznaczał, że "sprawy tak wielkiej wagi należy rozpatrywać w ramach przejrzystej, prawomocnej procedury".

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska