„Z uwagi na odnalezione wcześniej przedmioty w postaci odznak wojskowych oraz ryngrafów, jak i wcześniejsze ustalenia dokonane w ramach śledztwa prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż są to szczątki członków oddziału Narodowych Sił Zbrojnych ze zgrupowania „Bartka” z rejonu Podbeskidzia” – napisała Monika Kobylańska z katowickiego IPN-u.
Oddział „Bartka” był największym antykomunistycznym ugrupowaniem na Górnym Śląsku i w Beskidach. Liczył kilkuset dobrze uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Walcząc z UB stoczono ponad 340 akcji zbrojnych. Najgłośniejszą było zajęcie 3 maja 1946 roku miejscowości Wisła w Beskidach. „Bartek” zarządził wówczas defiladę wojskową swych oddziałów na oczach sterroryzowanych komunistów. Od lipca 1946 roku w oddziale działali agenci bezpieki. Ubowcy zorganizowali fikcyjny przerzut części zgrupowania na ziemie zachodnie, skąd żołnierze rzekomo mieli być przetransportowani do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Ostatni raz oddział widziano w 1946 roku w Szczyrku, a później w okolicy Baraniej Góry. W ten sposób wywieziono i zamordowano co najmniej 167 partyzantów. Miejsca kaźni zlokalizowano na Opolszczyźnie, pod Starym Grodkowem oraz na polanie koło wsi Barut.
IPN ogłosił, że w przyszłym roku rozpoczną się poszukiwania szczątków zamordowanych żołnierzy z oddziału „Bartka”. Wytypowano już kilka prawdopodobnych miejsc na terenie Bielska-Białej. Według świadków UB zakopywało ciała na śmietnikach przy siedzibach bezpieki, w parku nad rzeką oraz na terenie dawnych koszar. Rodziny zamordowanych z niecierpliwością i nadzieją czekają na rozpoczęcie prac.
„Wciąż wierzę, że go odnajdziemy. Czuję, że ten moment jest coraz bliżej. Rezerwujemy dla niego miejsce w rodzinnym grobowcu” – powiedziała Aurelia Włoch, krewna sierż. Edwarda Michalika.