Gdy Lech Wałęsa startował w wyborach prezydenckich musiał złożyć oświadczenie lustracyjne. Stwierdził w nim, że nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, a Sąd Lustracji uznał 16 lat temu, iż oświadczenie jest prawdziwe.
Teraz - po odkryciu teczki „Bolka” w domu Czesława Kiszczaka - ten wyrok jest kuriozalny. Pomimo to dokumenty „zabezpieczone w domu wdowy po gen. Kiszczaku nie są podstawą do wznowienia lustracji Lecha Wałęsy” - podaje RMF FM.
- stwierdziła w rozmowie z reporterem rozgłośni Edyta Karolak, szefowa biura lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej.Istnieje ścieżka ponownej lustracji Lecha Wałęsy, ale z tej możliwości musi skorzystać sam były prezydent
Wznowić lustracji „z urzędu” nie można, bo od wyroku minęło ponad 10 lat, a tylko w tym terminie okrycie nowych materiałów pozwalała na ponowny proces lustracyjny.
- dodaje E. Karolak.Ta ścieżka jest już definitywnie zamknięta i pozostaje tylko wniosek o autolustrację
I podkreśla w rozmowie z RMF FM:
Pan prezydent kwestionuje wiarygodność dokumentów. Twierdzi, że jest pomawiany i że to są oszczerstwa, to dla mnie ta droga jest drogą oczywistą.
Wałęsa od wielu dni powtarza, że nie donosił, nie brał pieniędzy, nie współpracował. Dotychczas jednak na społecznościowych portalach lub na antenie TVN. Zrobi to również na sądowej sali? Poczekamy, zobaczymy, choć wątpimy.