Ciosek to uczestnik rozmów w Magdalence, oczywiście po ówczesnej "stronie rządowej", także wieloletni ambasador PRL najpierw w ZSRR, a później także Rosji. Dzisiaj był gościem w programie Moniki Olejnik. Oczywiście, rozmawiali o Lechu Wałęsie.
Dawny działacz PZPR nie był zaskoczony, gdy ujawniono odkrycie teczki "Bolka" i donosy podpisane przez Wałęsę.
- Wszyscy szeptaliśmy, że na pewno gdzieś takie kwity będą trzymać różni ludzie. To była tajemnica poliszynela - powiedział na antenie Radio Zet. - Tym jednak, że dokumenty chciała sprzedać żona po śmierci generała byłem zniesmaczony.
Od razu jednak zaczął bronić Wałęsy. Ważny działacz dawnej partii komunistycznej wręcz wystawił mu laurkę.
- Rozmawiałem z nim w Arłamowie i za każdym razem stwierdzałem, że nie wykazywał woli do porozumienia. Wałęsa nie dał się wodzić za nos Służbie Bezpieczeństwa - powiedział Ciosek, a zapytany przez Olejnik - jak czytamy na radiozet.ppl - "dlaczego podczas obrad w Magdalence Czesław Kiszczak nie powiedział o dokumentach TW Bolek", tłumaczył, że nie kompromituje się uczestnika negocjacji.