" (...) rezygnacja z wysłania akt "Bolka" do AAN mogła wynikać z pozyskania wiedzy przez Kiszczaka (od funkcjonariuszy SB w szeregach UOP, od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego lub ministra spraw wewnętrznych Zbigniewa Siemiątkowskiego), że Wałęsa i jego ludzie ze służb w latach 1992-1995 ukradli większość istniejących wówczas materiałów kompromitujących Wałęsę - napisał prof. Sławomir Cenckiewicz dzisiaj na facebookowym profilu, próbując odpowiedzieć dlaczego Czesław Kiszczak zrezygnował z wysłania do dyrektora Archiwum Akt Nowych teczki Tajnego Współpracownika "Bolka".
"Słucham różnych interpretacji na temat tego, dlaczego gen. Czesław Kiszczak ostatecznie nie wysłał do dyrektora Archiwum Akt Nowych w Warszawie swojego pisma z dnia 5 kwietnia 1996 r. w sprawie przekazania do AAN dokumentów dot. współpracy Lecha Wałęsy z SB" - stwierdził historyk i analizuje sytuację sprzed lat (cały wpis tutaj).
Wydaje mi się szczególnie ważne zwrócenie uwagi na fakt, że owa rezygnacja z wysłania akt "Bolka" do AAN mogła wynikać z pozyskania wiedzy przez Kiszczaka (od funkcjonariuszy SB w szeregach UOP. od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego lub ministra spraw wewnętrznych Zbigniewa Siemiątkowskiego), że Wałęsa i jego ludzie ze służb w latach 1992-1995 ukradli większość istniejących wówczas materiałów kompromitujących Wałęsę.
Prof. Cenckiewicz przypomina: "Siemiątkowski, który objął MSW, ale również jego ludzie którzy zaczęli kierować UOP (Andrzej Kapkowski), mieli dostęp do wewnętrznej dokumentacji poświadczającej przekazanie dokumentów Wałęsie w latach 1992-1995 (np. notatek J. Koniecznego i A. Milczanowskiego na temat przekazania akt Wałęsie, zwłaszcza z 28 września 1993 r. i 24 stycznia 1994 r.), jak również do dokumentów potwierdzającej fakt niezwrócenia tych materiałów przez Wałęsę (notatka gen. G. Czempińskiego dotycząca przekazania mikrofilmów odnalezionych w mieszkaniu byłego oficera SB J. Frączkowskiego prezydentowi L. Wałęsie, Warszawa, 25 IV 1994 r.)"
Historyk podejrzewa, że Kiszczak nie ufał ówczesnym instytucjom (UOP, prokuratura), a równocześnie chciał zachować akta "Bolka". Prof. Cenckiewicz przestawił również sekwencję wydarzeń:
1) 5 kwietnia 1996 r. Kiszczak pisze list do dyrektora AAN z zamiarem przekazania akt "Bolka";
2) 10 lipca 1996 r. minister Siemiątkowski pisze pismo do prezydenta Kwaśniewskiego w sprawie otwarcia paczki z dokumentami Wałęsy oznaczonej adnotacją: »Bez zgody prezydenta RP nie otwierać«;
3) 16 lipca 1996 r. szef UOP powołał komisję do zbadania okoliczności kradzieży akt Wałęsy;
4) 24 września 1996 r. szef UOP prosi Wałęsę o zwrot "wypożyczonych" dokumentów;
5) 29 listopada 1996 r. UOP złożył w prokuraturze wojewódzkiej w Warszawie zawiadomienie o zaginięciu tajnych akt dotyczących Wałęsy.
"Paradoksalnie, gdyby Kiszczak te materiały przekazał wówczas do AAN (lub nie daj Bóg do UOP z czasów Milczanowskiego, Sienkiewicza, Miodowicza i Niemczyka) zapewne nigdy nie ujrzałyby one światła dziennego znając skalę i wagę tych dokumentów. Podobnie byłoby gdyby Kiszczakowa udała się z tymi aktami do... powiedzmy gazety X. Dostałaby nawet milion złotych, ale akta te nigdy nie zostałyby ujawnione" - podsumowuje prof. Sławomir Cenckiewicz.