Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W daczy Kiszczaka nie było kwitów. Tam jednak pięć lat temu doszło do pożaru

"W wyniku przeprowadzonych czynności nie ujawniono dokumentów podlegających przekazaniu do Instytutu Pamięci Narodowej" - podał rzecznik Instytutu po przeszukaniu daczy Kiszczaków.

Autor:

"W wyniku przeprowadzonych czynności nie ujawniono dokumentów podlegających przekazaniu do Instytutu Pamięci Narodowej" - podał rzecznik Instytutu po przeszukaniu daczy Kiszczaków. Warto jednak pamiętać, że pięć lat temu na terenie tej posiadłości, doszło pięć lat temu do dużego pożaru.

Po odkryciu, że szef komunistycznej bezpieki przechowywał w warszawskim domu bardzo ważne dokumenty - m.in. teczkę Tajnego Współpracownika "Bolek, prokuratorzy dzisiaj rano rozpoczęli przeszukanie domku letniskowego należącego do Kiszczaków. Nieruchomość znajduje się w mazurskiej miejscowości Wikno

CZYTAJ WIĘCEJ: Prokuratorzy IPN przeszukują działkę Kiszczaka na Mazurach

Po kilkugodzinnym przeszukaniu IPN opublikował na stronie internetowej komunikat:

Dziś rano prokurator Instytutu Pamięci Narodowej przy pomocy funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie dokonał przeszukania terenu należącej do zmarłego Czesława Kiszczaka działki letniskowej w miejscowości Wikno oraz znajdujących się na niej zabudowań.

Czynności te przeprowadzono w ramach śledztwa sygn. S 64/15/Zi w sprawie ukrycia przez osobę do tego nieuprawioną dokumentów podlegających przekazaniu Instytutowi Pamięci Narodowej, tj. o czyn z art. 54 ust. 1 ustawy o IPN.

W wyniku przeprowadzonych czynności nie ujawniono dokumentów podlegających przekazaniu do Instytutu Pamięci Narodowej.




Nie powinno to jednak być zaskoczeniem, bo niektórzy zapomnieli, że dacza Kiszczaków całkiem niedawno spłonęła. W sierpniu 2010 roku wybuchł pożar, w którego wyniku zniszczeniu uległo - oprócz domu - garaż i samochód.

- Z domu nie udało się nam niczego uratować. Zostaliśmy tylko w tym, co mieliśmy na sobie - mówił pięć lat temu Kiszczak w rozmowie z "Gazetą Olsztyńską".

Już wtedy niewielu wierzyło w przypadek. Teraz wątpliwości są jeszcze większe.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,ipn.gov.pl,tvn24.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej