Poselski projekt Prawa o prokuraturze zakłada m.in. ponowne połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i szefa prokuratury, a jeden z przepisów przejściowych stanowi, że z dniem wejścia ustawy w życie wygasają kadencje prokuratorów powołanych do pełnienia funkcji w jednostkach prokuratury powszechnej. Z danych Prokuratury Generalnej, wnioski o przejście w stan spoczynku złożyły 103 osoby, w większości prokuratorzy okręgowi. Nieoficjalnie śledczy w rozmowach przyznają, że powodem, dla którego chcą zrezygnować z pełnionych obowiązków, jest spodziewana od marca reforma prokuratury. Obawiają się oni m.in. zmiany ich stanowiska, zdegradowania czy przeniesienia do innych prokuratur.
Po wejściu w życie nowej ustawy prokuratura jest w stanie pracować dużo sprawniej niż do tej pory
- oceniła w TVN 24 Małgorzata Wassermann. Dodała, że rozmawiała z wieloma prokuratorami, również tymi którzy odchodzą. Zaznaczyła, że dzieje się to z różnych przyczyn, m.in. kwestii wieku.
Są też pewnie tacy, którzy obawiają się nowych przepisów bądź tego, co do tej pory zrobili, że zostanie to rozliczone
- stwierdziła. Wassermann przypomniała też, jak w 2000 roku razem z prokuratorem i ministrem sprawiedliwości Lechem Kaczyńskim "odeszło wielu wspaniałych prokuratorów".
Mój tata jako doświadczony prokurator otrzymał propozycję pracy w okienku w skargach i wnioskach
- dodała. Jej zdaniem Zbigniew Ziobro jako prokurator generalny będzie na pewno człowiekiem, "który nie będzie się wahał przy trudnych śledztwach, nie będzie czuł obawy".
Małgorzata Wasserman nie chciała jednak oceniać, czy będzie lepszy niż Andrzej Seremet.
Seremet został wyposażony w bardzo ubogie narzędzia. Jestem rozczarowana w zakresie jego wypowiedzi dotyczących Smoleńska
- mówiła i przypomniała, że zrobił konferencję prasową, w której mówił o wykluczeniu materiałów wybuchowych, mimo, jak stwierdziła, braku testów na ich obecność.
Z drugiej strony nie mogę oczekiwać niczego od prokuratora generalnego przy tak ułomnej ustawie
- dodała.
Odpowiedziała też na zarzuty opozycji, że również posłowie PiS powinni obawiać się tak dużej władzy w rękach jednego człowieka.
Wszyscy w PiS jesteśmy tego świadomi, że jeśli ktoś z nas dopuści się przestępstwa, to zostanie srogo potraktowany, niezależnie od tego kto będzie ministrem sprawiedliwości. Jesteśmy tego świadomi i się nie obawiamy
- stwierdziła.