Portal se.pl informuje, że przed wczorajszą rozprawą rozwodową Kazimierz i Izabella nawet się nie przywitali. Przez 1,5 godziny o rozpadzie małżeństwa opowiadała Isabel, a były szef rządu tuż przed ogłoszeniem wyroku wyszedł z budynku. Sąd orzekł, że wina rozpadu małżeństwa leży po obu stronach, czym Izabella była bardzo zaskoczona i zawiedziona. - Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Składam apelację - mówiła "Super Expessowi" Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz, która oczekiwała, że to Kazimierz uznany zostanie za winnego rozpadu małżeństwa. Liczyła, że przyznane zostaną jej też wyższe alimenty.
W 2008 r, Izabella poznała się z Marcinkiewiczem w kawiarni na warszawskim lotnisku. Były premier siedział dwa stoliki obok i "w pewnym momencie zaczął coś do mnie mówić. Zaproponowałam, by się dosiadł. I tak się zaczęło" - wspomina Izabella. Marcinkiewicz, który nie mieszkał z pierwszą żoną już od kilku lat i był wtedy w trakcie rozwodu, zakochał się w 22 lata młodszej kobiecie. Zamieszkali w Londynie, a w 2009 roku pobrali się w Barcelonie. Jednak Marcinkiewicz stracił w Londynie pracę i przeprowadzili się do Polski.