Szef MSZ był w czwartek gościem „Kontrwywiadu” RMF FM. Rozmowa dotyczyła m.in. kampanii wyborczej. Gospodarz programu, Konrad Piasecki, stwierdził w pewnym momencie, że Platformie Obywatelskiej kampania nie poszła, tak jak miała pójść. Schetyna najpierw lawirował, że to nie kampanii PO, tylko Komorowskiego, jednak dopytywany przyznał w końcu, że jego zdaniem nie wszystko poszło tak, jak należy.
– Ja jestem zwolennikiem, że wybory są na sto procent. Z zaangażowaniem, że budują emocje, że ludzie czekają na to, żeby zagłosować – mówił szef MSZ. – Tutaj nie było takiej atmosfery, takiej wyborczej gorączki. Mówię o kampanii. Bo też kandydat, którego przedstawiła największa partia opozycyjna nie był taki pełnoformatowy i nie był liderem tego ugrupowania – dodał.
– Czyli tradycyjnie wszystko wina PiS-u? – zapytał Piasecki. – (śmiech) Można tak powiedzieć – przyznał Schetyna.
To jednak nie była jedyna krytyka działań Bronisława Komorowskiego w tej rozmowie. Wcześniej polityk Platformy Obywatelskiej niezbyt pochlebnie ocenił organizację uroczystości z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej na Westerplatte. Udział w nich potwierdzili m.in. prezydenci Bułgarii, Chorwacji, Cypru, Czech, Estonii i Litwy, a także sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun oraz przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.
Dziennikarz RMF FM zauważył, że „miała być wielka europejska impreza z podtekstem antyputinowskim, a przy całym szacunku dla tych, którzy przyjeżdżają, umiarkowana to ranga”.
Schetyna ostatecznie przyznał, że organizacja uroczystości rzeczywiście kulała. – (…) to po prostu znak dla nas wszystkich, że w takich sprawach trzeba zastanawiać się wcześniej i przygotowywać tak, żeby – jeżeli organizujemy obchody – to w sposób pełny i satysfakcjonujący dla wszystkich – powiedział.
Krytykę natychmiast zauważono. „Co on tak wali w PBK?” – zastanawiał się np. na Twitterze dziennikarz Paweł Majewski.