Do katastrofy doszło kilka kilometrów od wojskowego kosmodromu Plesieck, tuż po starcie. I właściwie to jedyna pewna informacja – nie wiadomo, ani jaka rakieta się rozbiła, ani w jakich okolicznościach, ani do kogo należała.
Wojsko i dowództwo kosmodromu zapewniają, że nie mają nic wspólnego z nieudanym startym rakiety. Także Moskiewski Instytut Techniki Cieplnej, gdzie projektowane są rakiety międzykontynentalne, poinformował, że nie wie nic o sprawie.
Natomiast agencja TASS podała, że za wystrzelenie miała stać jedna z firm zajmujących się przemysłem zbrojeniowym.