"Dopiero kwiecień, a Hiena Roku już raczej rozstrzygnięta. Krzymowski rządzi" - stwierdziła blogerka Kataryna. "Tomasz Lis przechodzi samego siebie. Zrobienie z Jarosława Kaczyńskiego zamachowca to nawet jak na niego wyjątkowe... no właśnie jak to nazwać?" - pytała na Twitterze Kamila Baranowska z "Do Rzeczy". "Większej gadzinówki niż "Newsweek" to chyba wolna Polska się nie doczekała" - stwierdził Krzysztof Stanowski, szef Weszło.com. "Dziennikarstwo to zawód zaufania publicznego. A nie publicznego zgorszenia. Pamiętacie o tym jeszcze w #Newsweek?" - pytał Przemysław Wenerski z TVN24.
Zdaniem medioznawcy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społeczne "Newsweek" posunął się za daleko. - To zbyt ostre określenie, do tego nietrafione. Nie jest przecież zamachowcem ten, kto mówi, że był zamach - mówi prof. Godzic. Na okładce pojawia się też zdanie: "Po katastrofie smoleńskiej Jarosław Kaczyński z rozmysłem niszczył jedność Polaków i instytucje państwa". - Widać, że "Newsweek" ma problem z Jarosławem Kaczyńskim. Chcieli mu dołożyć, ale nie wiedzieli do końca jak to zrobić. Jedności między Polakami nie ma już od dawna, dlatego Kaczyński nie mógł niszczyć czegoś, co nie istnieje - mówi.
Również zdaniem politologa dr. Jacka Zaleśnego teza postawiona na okładce jest naciągana, nie dowiedziona przez tygodnik i wskazuje, że to nie pierwszy raz, kiedy "Newsweek" kontrowersyjną okładką próbuje zwrócić na siebie uwagę. - Redakcja realizuje taką politykę już od dłuższego czasu. Widać epatowanie emocjami uważa za słuszne i zasadne. Najnowsza okładka wpisuje się w tę linię i na tle tych z przeszłości nie jest niczym nadzwyczajnym. W tym zakresie polskie wydanie "Newsweeka" wyraźnie odbiega od oryginału - mówi.
Co na to Tomasz Lis? Okładkę uważa za "absolutnie trafną".