We wtorek RMF FM opublikowało rzekomo „nowe stenogramy” z kokpitu rządowego tupolewa, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem.
Część bliskich ofiar smoleńskiej tragedii uznała publikacje za wrzutkę, która miała przykryć premierę książki niemieckiego dziennikarza Jürgena Rotha, dotyczącej właśnie Smoleńska. Zwrócono też uwagę na pewien błąd w „stenogramie”, który może być dowodem na to, że dokument to fałszywka. Z kolei Naczelna Prokuratura Wojskowa zapowiedziała, że będzie śledztwo ws. wypłynięcia „stenogramów” do mediów.
W środę Kataryna zasugerowała na Twitterze, kto może stać za przeciekiem. „Wiedząc, kto dał dziennikarzowi stenogramy, mogę tylko powiedzieć, że słowo jakim go określiłam w pierwszym odruchu jest i tak łagodne” – napisała. Dopytywana, przez dziennikarza Michała Szułdrzyńkiego, o kogo chodzi, odpowiedziała: „Proszę pomyśleć o wyjątkowo obleśniej i podłej postaci w polityce, jest duża szansa, że Pan trafi”.
Choć w twitterowej dyskusji nie pojawia się nazwisko osoby, która miała przekazać „stenogramy”, to pewne wskazówki padają – chodzi o jakiegoś „Miska”. „Drugi granat Miśka to TS dla JK?” – zastanawiała się Kataryna. Grzegorz Wszołek, współpracujący m.in. z „Gazetą Polską Codziennie”, dopytywał blogerki: „Skąd wiadomo o roli Misia we wrzutce?”. „Wiewiórki mówią” – usłyszał w odpowiedzi.
Ciekawe, czy nasi czytelnicy domyślają się, o jakiego „Miśka” chodzi w dyskusji?
