Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Greń zażąda wielomilionowych odszkodowań

Kazimierz Greń na zorganizowanej przez siebie konferencji prasowej miał obalić zarzuty handlowania biletami przed meczem z Irlandią w Dublinie.

Autor:

Kazimierz Greń na zorganizowanej przez siebie konferencji prasowej miał obalić zarzuty handlowania biletami przed meczem z Irlandią w Dublinie. Na konferencję nie przybyli zaproszeni przez podkarpackiego barona: prezes PZPN Zbigniew Boniek, dyrektor Departamentu Komunikacji i Mediów Janusz Basałaj i inni działacze. Greń nie zgodził się odpowiadać na pytania dziennikarzy i po godzinnym monologu w pośpiechu opuścił salę - informuje polsatsport.pl.

W pierwszych minutach konferencji działacz był tak zdenerwowany, że nie był w stanie składnie czytać wcześniej przygotowanych przez siebie slajdów chaotycznej prezentacji. Duże czerwone litery, skany artykułów prasowych pomazanych żółtym markerem, zdjęcia posesji przy której miał handlować biletami. Kilkanaście obrazów, o których opowiadał Greń, początkowo wzbudziło ciekawość, która z każdym kolejnym slajdem zamieniła się jednak w pusty śmiech. Greń mylił słowa, sens zdań, potakiwał, a chwilę później zaprzeczał.
Mimo blisko godzinnego monologu ciężko było zrozumieć linię obrony oskarżonego. Sporo było o „inwigilacji”, „dziwnych telefonach”, „groźbach” i „układzie”. Greń zapewniał, że medialne relacje mijają się z prawdą i że ma na to dowody. Choć z ust działacza padło wiele poważnych zarzutów – jak te bezpośrednie, o dziennikarską manipulację – po pozostające w formie sugestii „kontrolowanie dziennikarzy przez PZPN”, a nawet przekupstwo, Greń nie zgodził się odpowiadać na pytania.

Piłkarski baron z Podkarpacia zaprezentował także kilka istotnych dokumentów (w tym bilingi telefonów, faktury za bilety i pisma z irlandzkiego sądu), ale kopii nie przekazał żadnemu z dziennikarzy, nie dał także możliwości bliższego zapoznania się z przedstawionymi dowodami. Kiedy obecni na sali reporterzy próbowali zadawać pytania, Greń ich ignorował, a gdy jeden z autorów artykułów na temat handlowania biletami samowolnie zabrał głos, działacz odżegnał się tylko, że z reporterem porozmawia, ale w sądzie. Prezes Podkarpackiego ZPN oświadczył także, że zażąda od Przeglądu Sportowego, Super Expressu i portalu weszlo.pl „wielomilionowych odszkodowań”. Greń oświadczył, że sprawy nie odpuści, bo „jego życie zostało zniszczone”. Następnie medialny działacz, który wydawał się gotowy na starcie z pytaniami reporterów, wygłosił mowę pożegnalną, oświadczył, że „więcej opowie w kolejnym odcinku” i… szybko wybiegł z sali. 

Autor:

Źródło: olsatsport.pl,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane