W piątek, 4 kwietnia, Adam Michnik i Jarosław Mikołajewski z „Gazety Wyborczej” opublikowali list otwarty do Papieża ws. ks. Wojciecha Lemańskiego.
- Ten listu ukazał się w Wielki Piątek w prasie włoskiej i polskiej. Miał na celu wywołać pewien nacisk na papieża Franciszka - komentuję sprawę w rozmowie z niezalezna.pl ks. dr. hab. Robert Skrzypczak. - Widzę w tym liście głos osób z zewnątrz Kościoła, którzy wytykają niespójność naszego życia i postępowania. Mówię to z perspektywy prezbitera Kościoła rzymskokatolickiego z sąsiedniej diecezji niż tej, do której należy ksiądz Wojciech Lemański - zaznacza duchowny.
- Patrzę na to również tak, jakby ktoś wykorzystując publiczne media próbował nachalnie ingerować w wewnętrzne sprawy diecezji, jakby wtrącać się w sprawy rodzinne. Moim zdaniem sprawa ks. Wojciecha wymaga szczerej rozmowy między nim, a biskupem, modlitwy ogromnej delikatności i poczucia braterstwa, a nie wystrzałów medialnych próbujących jeszcze włączać w to papieża Franciszka - teolog.
- List ma na celu nacisk na Ojca Świętego. Co on ma zrobić według jego autorów? Ma ulec presji i zgodzić się na wywiad, aby redaktorzy po prostu ogłosili swój sukces medialny.
Moim zdaniem nie trzeba temu nadawać aż też tak wielkiego znaczenia. Po prostu dwóch redaktorów jednej z polskich gazet zabrało głos w sprawie jednego suspendowanego księdza. Liczę, że tak zatroskani o przyszłość Kościoła redaktorzy „Gazety Wyborczej” z równie wielkim zaangażowaniem będą bronili prześladowanych na świecie chrześcijan – podkreśla ks. Robert Skrzypczak.