– Prezes PKP, pan Jakub Karnowski, nie raczył do nas nawet wyjść, kolejny raz potwierdza się, że pracodawcy nie liczą się z naszym zdaniem – mówił w trakcie protestu Stanisław Kokot, rzecznik prasowy Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”.
Kokot podkreślał, że na pikiecie pojawiło się więcej osób, niż zakładano. – Myśleliśmy, że przyjdzie około tysiąca. osób, a tu niespodzianka, bo było nas około 1,5 tys. – podkreślał rzecznik.
Powodem protestu jest bardzo zła sytuacja we wszystkich spółkach kolejowych. Zarząd nieustannie wprowadza i przygotowuje kolejne zmiany restrukturyzacyjne m.in. centralizację, pionizację i łączenia zakładów. Związkowcy zwracają uwagę, że szczególnym zagrożeniem dla kolei jest zamiar prywatyzacji spółek infrastrukturalnych, takich jak PKP Energetyka, TK Telekom i PKP Informatyka oraz zbycie pozostałych akcji PKP S.A. w PKP Cargo.
Tymczasem wdrażanie nowych metod zarządzania przez osoby spoza branży kolejowej prowadzi do degradacji terenowych jednostek organizacyjnych i do zwolnienia kolejarzy w terenie, przy jednoczesnym zatrudnianiu kolejnych pracowników w centralach spółek.