W pobliżu Białego Domu usłyszano głośny huk, po czym pojawiły się kłęby dymu. Wszystkie służby natychmiast postawiono w stan najwyższej gotowości.
Barack Obama wraz z żoną i córkami opuścił Biały Dom. Nie miało to jednak związku ze zdarzeniem. Prezydent USA miał dziś odlecieć helikopterem do bazy Andrews, a następnie samolotem Air Force One do Selmy w Alabamie, gdzie ma brać udział w uroczystościach.
Jak poinformowali nas Polacy mieszkający w Waszyngtonie, najprawdopodobniej do wybuchu doszło w budce z jedzeniem, ustawionej w pobliżu prezydenckiej siedziby.
