- Myślę, że pacjenci na pewno są zabezpieczani, że lekarze w każdy możliwy sposób będą udzielać porad. Ale na pewno jest to dla wszystkich bardzo stresujący moment. Natomiast głęboko wierzę, że ministerstwo rozwiąże ten problem jak najszybciej, że te rozmowy w jakiś sposób przez najbliższe dni spowodują, że nie będzie pata, który jest w tej chwili - mówi Beata Małecka-Libera. Pytana jak chce rozwiązać ten problem, kompromituje się: - Nie wiem, trudno mi w tej chwili podać tak na gorąco sposób rozwiązania problemu.
- Jest pani wiceprzewodniczącą sejmowej Komisji Zdrowia i wspomnianym pełnomocnikiem rządu. Kto ma wiedzieć, jeśli nie pani... - dopytuje dziennikarz "Super Expresu". - Jako osobie nieuczestniczącej w negocjacjach naprawdę jest mi trudno wyrokować, w których momentach było najgorzej, najtrudniej negocjować. Uważam, że tylko rozmowy i negocjacje mogą doprowadzić do przywrócenia tego stanu, który w tej chwili jest rzeczywiście trudny.
Gdy pada sugestia dziennikarza, że są miejsca w Polsce, gdzie co czwarta placówka jest dla pacjentów zamknięta, pełnomocnik rządu ds. ustawy o zdrowiu publicznym wyznaje: - Nie jest chyba tak źle, jak pan mówi. Ale rzeczywiście rozumiem, że jest to problem i dodatkowe obciążenie dla pacjentów, którzy nie wiedzą, gdzie mają się kierować. Ale jestem głęboko przekonana, że w najbliższych dniach problem się rozwiąże".
60-letnia Małecka-Libera, z wykształcenia lekarz laryngolog, doktor nauk medycznych, jest posłanką Platformy Obywatelskiej od trzech kadencji. Działa w sejmowej komisji zdrowia, jest jej wiceprzewodniczącą od dwóch kadencji.
Według "Rzeczpospolitej" pojawiły się spekulacje, że to właśnie ona ma zastąpić nieudolnego ministra Arłukowicza.
Screen ze strony poseł Małeckiej-Libery:
