- Ten rok zaczął się w cieniu ciężkiej choroby mojej żony, która przedwcześnie zmarła w kwietniu i pochowałem ją w maju. Jednocześnie było w tym roku też wschodzące słoneczko w postaci urodzin 14 stycznia mojej wnuczki Klary. Więc jedno życie przyszło, a drugie odeszło.
Kapituła Obywatelskiego Klubu Akademickiego przyznała doroczną nagrodę prof. Witoldowi Kieżunowi, który został dosyć mocno skrytykowany za to, co robił w latach 70. Moje wrażenie jest takie, że został skrzywdzony. Jeżeli będziemy sami niszczyć autorytet, nawet jeśli miał on chwile słabości - czego nie umiem, ani udowodnić, ani obronić w tej chwili – to i tak jestem po stronie profesora. Brak nam autorytetów, potrzebujemy ich, bo obcinali nam zaborcy i okupanci głowę, abyśmy byli tylko siłą roboczą.
Mijający rok to czas wielu rocznic. Niektóre były pomijane, tak jak 6 sierpnia - 100-lecie wyjścia Kadrówki z Oleandrów, które przecież zakończyło fenomenalnym sukcesem – odzyskaniem po 123 latach niepodległości. Obchodziliśmy 70-lecie Powstania Warszawskiego i pozwoliłem sobie na występy z tej okazji pod nazwą „70 lat temu Powstanie Warszawskie”, które miały bardzo dobry odzew.
Był to też rok dwóch kampanii wyborczych; do Europarlamentu, która może nie budziła wielkiego zainteresowania i wyborów samorządowych, gdzie okazało się, że było ok. 3 mln głosów nieważnych. Nie wiem czy nie jest to rekord wszech czasów na naszym kontynencie. To świadczy fatalnie również o mediach, które nie potrafią przygotować ludzi do wyborów, a także o lokalnych kacykach, którzy po prostu działali tylko w swoim interesie, zwłaszcza w mniejszych miastach czy miejscowościach.
Dążmy więc w przyszłym roku, aby demokracja nie była fasadowa. Żeby szanowano opozycję, która twardymi słowami ocenia rząd i taką postawę nazywa się nienawiścią. Establishment, trzymający się kurczowo władzy też myli dążenie do prawdy z nienawiścią. Pokazuje to brak dojrzałości demokratycznej w Polsce i jest bardzo smutne, bo po 25 latach oczekiwałem innego obrazu mojego kraju.
Życzę więc abyśmy wyprostowali karki, mieli odwagę, żyli w zgodzie z własnym sumieniem. Bo mam wrażenie, że w Polsce dokonuje się łamanie sumień w miejscach pracy, aby pracownicy byli zobligowani do głosowania tylko na swojego pracodawcę i jest to sytuacja rodem z feudalizmu. Życzę Polsce, aby nie przepłacała swoich inwestycji, nie była rozrzutna. Mądrze planowała. Aby służba zdrowia była dobrze zarządzana, a edukacja nie była po łebkach. Życzę też Polakom zdrowia fizycznego i psychicznego. Wszystkiego dobrego - podsumowuje Jerzy Zelnik.