Do kolizji doszło na początku października wieczorem na stołecznym Ursynowie. Volvo kierowane przez 59-letnią dziennikarkę uderzyło w opla. Kierująca jednak od razu odjechała z miejsca kolizji. W pościg za piratką ruszyli policjanci. Dogonili ją i zatrzymali dopiero na skrzyżowaniu ulic Tynieckiej i Goszczyńskiego. Wówczas okazało się, że kobieta jest nietrzeźwa. Miała 1,56 promila w wydychanym powietrzu. Jechała w samochodzie z 13-letnim dzieckiem. Jak się okazało to córka jej ukraińskiej pomocnicy. Policjanci zeznali, że kobieta nie chciała opuścić samochodu, była bardzo agresywna i na domiar złego miała grozić policjantom zwolnieniem z pracy.
Następnego dnia Katarzyna P.-J. stawiła się na komisariacie, gdzie usłyszała zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu. Katarzyna P.-J. była dziennikarką telewizyjną, oraz członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej.
– Kobieta przyznała się do zarzucanego czynu i wyraziła skruchę z powodu swojego zachowania. Przekonywała, że nie wiedziała o kolizji i dlatego jechała dalej – powiedział portalowi tvp.info prok. Paweł Wierzchołowski, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów.