- Jak pani ocenia zatrzymanie dziennikarzy w PKW? - spytał jeden z dziennikarzy po wyjściu Gronkiewicz-Waltz ze studia telewizyjnego. - Nie można naruszać miru. Przecież to jest zamach na demokrację i mam nadzieję, że będzie odpowiedzialność karna - stwierdziła stanowczo wiceprzewodnicząca PO.
Przypomnijmy, że dziennikarzy (relacjonujących wydarzenie) zatrzymano razem z protestującymi w siedzibie PKW. W ich obronie stanęli "Reporterzy Bez Granic", czyli międzynarodowa organizacja pozarządowa, propagująca i monitorująca prawo do wolności prasy na całym świecie. Poza tym Pawlickiego i Gzella broniło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Kongres Mediów Niezależnych, Rada Programowa PAP, Centrum Wolności Mediów i wielu cenionych dziennikarzy, którzy podpisali list opublikowany na stronie telewizjarepublika.pl

(fot. Krzysztof Sitkowski)
W obronie zatrzymanych przez policję dziennikarzy stanęło również Prawo i Sprawiedliwość: - Zatrzymani dziennikarze wykonywali swoje obowiązki i relacjonowali protest w PKW nie naruszając prawa. Ich zatrzymanie, pomimo iż wylegitymowali się i udowodnili, że są przedstawicielami prasy, jest niedopuszczalne i narusza przepisy dotyczące wolności prasy - napisał rzecznik prasowy PiS, Marcin Mastalerek.
Prezydent Warszawy uważa jednak, że dziennikarze powinni zostać przykładnie ukarani, a nawet skazani. Jej słowa wywołały oburzenie na twitterze. Wielu publicystów reprezentujących rozmaite redakcje skrytykowało Hannę Gronkiewicz-Waltz za stwierdzenie, że w PKW dziennikarze naruszyli mir domowy i należy ich ukarać.

Fot. Twitter.com/Samuel Pereira