- Po ostatniej konferencji prasowej PKW, widać, że zasiadający w jej władzach panowie nie zdają sobie sprawy ze skali kompromitacji, ani ze skali zagrożenia. Przecież przez te dni jest realnie zagrożone bezpieczeństwo liczenia głosów. Są eksperci, którzy uważają, że dostanie się hakerów do tego systemu nie jest wielkim trudem, co mogłoby mieć wpływ na same wyniki wyborów - uważa Szewczak.
- Obecna sytuacja jest absurdalna, niebezpieczna i praktycznie niespotykana na świecie, chyba, że dochodzi do wielkich ataków hakerskich na systemy bezpieczeństwa państwa. Wiele komisji wyborczych twierdzi, że nadal system nie działa sprawnie. Obietnice przedstawicieli PKW mówią, że wyniki może podać dziś wieczorem - mogą budzić zasadnicze wątpliwości - zwraca uwagę ekonomista.
Pytanie czy czynniki państwowe powinny czekać, aż ten problem jakoś się rozwiąże, choć odwołanie PKW jest możliwe na wniosek sądów przez prezydenta. Taka sytuacja nie tylko kompromituje nas doszczętnie w oczach innych, ale stwarza realne zagrożenie dla funkcjonowania tego systemu w Polsce, zniechęcając do wyborów innych obywateli.
Wracają na myśl słowa z taśm prawdy o kamieni kupie i istniejącym tylko teoretycznie państwie. Może się też okazać od strony technicznej również to, co mówiła pani premier podczas wieczoru wyborczego, że nie będą jako PO twierdzić, że wybory zostały sfałszowane. Choć tutaj bardziej chodzi o przestrzeganie bezpieczeństwa państwa i jego demokratycznych fundamentów - dodaje Szewczak.