O trudnej sytuacji "zadymiarza" poinformował na swoim blogu na portalu blog-n-roll.pl publicysta "Gazety Polskiej Codziennie" Krzysztof Karnkowski. Taras niegdyś był liderem zadym na Krakowskim Przedmieściu ośmieszających tzw. obrońców krzyża. Taras zwoływał młodych ludzi na Facebooku i zapowiadał usunięcie krzyża. Podczas manifestacji krzyczał „mohery na stos” i życzył śmierci Jarosławowi Kaczyńskiemu (krzyczał „jeszcze jeden”). Towarzyszyło temu publiczne rozrywanie pluszowej kaczki.
Po "występach" na Krakowskim Przedmieściu Dominik Taras stał się gwiazdą liberalnych mediów, uczestniczył też w kongresie Ruchu Poparcia Palikota.
- Dominik został osadzony w zakładzie karnym, za nie zapłacenie grzywny. Prosił mnie o opisanie sytuacji na FB. Gdyby ktoś mógł pomóc w jakikolwiek sposób, czy prawny, czy finansowy, proszę o wiadomość prv na FB. Dominik potrzebuje pieniędzy na artykuły piśmiennicze i higieniczne - napisała osoba administrująca jego profilem.