Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Jan Parys o wzmocnieniu wschodnich jednostek: Decyzje zapadają zbyt wolno

- Polska musi być przygotowana na różne warianty: na agresję frontalną na całe terytorium Polski.

Autor:

- Polska musi być przygotowana na różne warianty: na agresję frontalną na całe terytorium Polski. Jest to mało prawdopodobne,  o musiałoby być poprzedzone dużą widoczną mobilizacją po stronie Rosji. Możemy jednak sobie wyobrazić operację zaczepną na fragmencie terytorium. Może być też operacja desantowa. Nasza armia musi być gotowa na różne warianty i mamy o czym myśleć - mówi portalowi niezalezna.pl Jan Parys, były minister obrony narodowej komentując słowa ministra Tomasza Siemoniaka dla AP.

"Sytuacja geopolityczna się zmieniła, mamy do czynienia z największym kryzysem bezpieczeństwa od czasu Zimnej Wojny. Wyciągamy z tego wnioski" - powiedział Siemoniak. Jednostki na wschodzie kraju, jak na przykład jednostka obrony powietrznej w Siedlcach jest wypełniona w 30 procentach. - Co najmniej trzy bazy wojskowe na wschodzie kraju zwiększą swoją pojemność z obecnych 30 procent do prawie 90 procent w 2017 roku - zapowiedział Siemoniak. Jego słowa tłumaczył później rzecznik MON.

Komentarz Jana Parysa dla portalu niezalezna.pl:

- Tomasz Siemoniak jest kilka lat ministrem obrony i powinien już wcześniej podjąć taką decyzję. Nasycenie jednostkami wojskowymi na wschodniej części Polski jest daleko niewystarczające. Tam są jednostki, które mają charakter fikcyjny, są skadrowane do 90 proc.  Siemoniak powołuje się na to, że jest agresja na Ukrainie. To prawda, ale ona trwa już ponad pół roku. To pokazuje, że decyzje w ministerstwie obrony zapadają niezwykle wolno. Nie rozumiem tego opóźnienia.
 
Wiadomo, że było też dementi tej wypowiedzi, której udzielił amerykańskiej agencji minister Siemoniak. Wyjaśniano, że to nie będzie zwiększenie liczebności żołnierzy, ale przerzucanie jednostek. Niby liczba jest ta sama, na zachodzie Polski pozostają, a te skadrowane mają być lepiej ukompletowane. Wszystko zależy jeszcze od tego w co te jednostki będą uzbrojone. Trzeba czekać na dalsze szczegóły, ale kierunek decyzji jest właściwy.
 

Ta zapowiedź ministra jest też bardzo rozciągnięta w czasie. Ma się to ziścić w ciągu 2-3 więc to nie jest odpowiedź na nasze bieżące zagrożenia. To wygląda jakby czas w ministerstwie obrony płynął bardzo wolno, bo przecież podniesienie stanów osobowych w jednostkach na wschodzie Polski można dokonać w ciągu kilku miesięcy, a nie paru lat. Trzeba mieć tylko wolę polityczną.
 

Polska musi być przygotowana na różne warianty: na agresję frontalną na całe terytorium Polski. Jest to mało prawdopodobne,  o musiałoby być poprzedzone dużą widoczną mobilizacją po stronie Rosji. Możemy jednak sobie wyobrazić operację zaczepną na fragmencie terytorium. Może być też operacja desantowa. Nasza armia musi być gotowa na różne warianty i mamy o czym myśleć. Nasza zdolność obrony jest kluczowa, bo jeśli nie będziemy się bronić to nie otrzymamy wsparcia sojuszników. Nie możemy być bierni, musimy najpierw umieć się sami bronić, a później liczyć na sojuszników
- powiedział Parys.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej