– To kompromitacja, widzimy że wcześniejsze oceny pani minister były na wyrost. Nie można spodziewać się czegoś innego po osobie, która wydawała pieniądze unijne w Polsce. Ona pracowała nad powiększaniem długu publicznego. Bruksela, która walczy z tym zjawiskiem, może czuć się zawiedziona, jeśli słyszy taką osobę – mówi Jabłoński
Politolog pytany, czy ze strony Elżbiety Bieńkowskiej czekają nas jeszcze jakieś niespodzianki, powiedział: – To jest osoba znana z wielu zabawnych i groteskowych cytatów. Przy całej gromadzie tłumaczy w Brukseli będą oni mieć z nią dużo pracy, tym bardziej, że to co było zaskoczeniem – ona chyba nie mówi płynnie po angielsku. Tutaj tłumacze będą mieć uciechę jak z Wałęsą – podkreśla.
Przypomnijmy, że po przesłuchaniu Elżbiety Bieńkowskiej i 20 innych kandydatów na komisarzy unijnych, eksperci z „Commissioner Hearings” wystawili swoje oceny. Bieńkowska z wynikiem 5 (na 10) znalazła się na końcu listy.
Do pracy w Brukseli była wicepremier zaproszona została dzięki osobistym staraniom Donalda Tuska. Bieńkowska, z Polski odchodziła w medialnej aurze „eksperta” i „fachowca”, jednak jak wynika z opublikowanego rankingu, w UE będzie musiała się mocno postarać, by ktoś w to uwierzył.